Tereny Valfden > Dział Wypraw
Gnoić leszczy
Dragosani:
Drago również zabrał się za przeszukiwanie. Zajął się podżegaczem. Chciał przy okazji sprawdzić, czy na stole nic nie leży. Bo w sumie czemu nie? Przy okazji i w tym przypadku zagarnął amunicję elfa. Jemu na pewno przyda się ona bardziej. Szczególnie, że ciężkie czasy nastały i tak dalej.
- W sumie racja - odparł. - A co się stało z orkiem? - zapytał. Ciekaw był tego, ale tylko tak trochę. Mimo to lepsze to, niż przeszukiwanie zwłok w milczeniu.
// Biorę amunicję podżegacza :)
Evening Antarii:
Uśmiechnęłam się pod nosem. -Poszłam z nim do tego szpitala, zapłaciłam za niego 85 grzywien! No ale jak tu nie pomóc bliźniemu w potrzebie? Straż się nami trochę interesowała, ale cudem jej uniknęliśmy. Potem razem wróciliśmy, tylko ork wszedł do domku, tego samego którym tu dotarł, i od tego momentu nie wiem co z nimi się stało. Ja przeszłam sama przez rzeźnię, tak jak wcześniej. Teoretycznie powinien przejść tą samą drogę na dół... Nie wiem co mogło wydarzyć się w tym domu. Najważniejsze, żeby mi oddał te grzywny; z odsetkami!- ostatnie słowa wypowiedziałam niczym groźbę w kierunku nieobecnego orka... Człowiek chce pomóc, a tylko traci. -Znalazłeś coś? Aaa..., tylko amunicję. Ja niestety nic...
//To tak długo jak Eve jest na Wyspie. Wyprawę rozpoczęliście 21 lipca, a ja dołączyłam 26 lipca (więc nawet dłużej, ale ten tydzień to z 2 marantowe dni?)
Funeris Venatio:
Bandyci nie mieli przy sobie nawet grzywien, a na stole nie leżało nic.
Dragosani:
- Przypomnij mi, abym nigdy nie został poważnie ranny w twojej obecności - powiedział Drago. - Nie chciałbym ci spłacać odsetek przez kilkadziesiąt lat. - Posłał Eve krzywy uśmiech. Jakoś w żarcie pominął to, że musiałby być naprawdę bardzo poważnie ranny, aby w jego ciało samo sobie nie poradziło z obrażeniami. Spojrzał na ciało podżegacza. Nie wiedział, czy jest sens czytania jego krwi. Bo w sumie mógł wiedzieć niewiele więcej niż oni. No, ale cóż, potem mógłby sobie nie wybaczyć gdyby wpadli w jakieś poważne kłopoty przez to, że nie dowiedział się o nich.
- Możesz sprawdzić schody? - zapytał. Wiedział, że niektórych ludzi obrzydza jego sposób pożywienia się, więc chciał dać dziewczynie zajęcie, aby nie musiała tego oglądać. - Tylko uważaj, cholera wie co jest na górze. Chociaż jakby ktoś tam był, to i tak usłyszał już odgłosy walki... - Poczekał aż rycerzyca zajmie się schodami i gdy to zrobiła (bo zrobiła, prawda? :) ) wgryzł się w żyły na nadgarstku podżegacza i łyknął sobie. Szukał tego co przedtem, informacji o Wasapie.
Funeris Venatio:
Podżegacz nie wiedział nic więcej o Wasapie niż tamten, którym się już wampir pożywiał. Schody prowadziły jakby do magazynu. Nikogo nie było widać ani słychać.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej