Tereny Valfden > Dział Wypraw

Gnoić leszczy

<< < (22/54) > >>

Evening Antarii:
-Jestem gotowa-oznajmiłam, wyciągając miecz, a sztylet chowając z powrotem.

Dragosani:
Drago też był gotowy. Nie wyciągał bułatu, trzymał za to cały czas pistolet. Na początek będzie w sam raz. Do tego dochodziła magia. Dlatego też nie wyważał drzwi, jak poprzednio. Nie chciał tracić na to sił magicznych, które mógł spożytkować inaczej. Po prostu złapał za klamkę drzwi i spróbował je otworzyć. Dość gwałtownie, co należy zaznaczyć. Tak, aby zaskoczyć oczekujących. Miał tylko nadzieję, że drzwi te nie są zamknięte na klucz.

Kenshin:
- ÂŻywcem mnie nie weźmiecie!. Krzyknął wciąż stojąc, bo nawet nie zdążył usiąść. Na szczęście wcześniej zauważył, co strażnicy zamierzają i odskoczył do tyłu a następnie schował się w szafie, tak w tej szafie, którą spadł na dół. Teraz będąc na schodach  zebrał energię magiczną i wilgoć go otaczającą, a następnie wyprostował dłonie i wypowiedział inkantację ściany lodu. - Anoshu izilishash!. W mig powstała naturalna bariera z lodu o szerokości 2 metrów, a o długości 1. Tym sposobem mógł sobie spokojnie zejść schodami nie raniąc nikogo.

Hagmar:
//Pogubiłem się co i jak już  ;[ Napisze że se poszłem.

Aragornowi przypomniało się coś bardzo ważnego i wrócił do domu.

Funeris Venatio:
Aragorn se poszedł.


Drzwi nie były zamknięte. Wyglądało na to, że ktoś wyraźnie czekał na przybycie kogoś, gdyż znajdowała się tutaj czwórka postaci. Tak jak było powiedziane wcześniej, przynajmniej jedna z tych postaci była elfem - bandzior z pistoletem. Reszta była ludźmi, nie mieli pistoletów, ale mieli noże i miecze, które właśnie pospiesznie zbierali i biegli w stronę przybyszów. Oczywiście Drago i Evening mieli chwilę czasu przewagi, element zaskoczenia.

3x Bandyta, odpowiednio 4 metry, 6 metrów i 7 metrów od drzwi. Zrywają się w popłochu, łapią za broń i ruszają. Jakieś 3-4 sekundy zapasu.
1x Bandyta podżegacz, 5 metrów od drzwi. Dopiero co wyciąga swój pistolet, także jeszcze ze 3-4 sekundy zapasu.


Samir nadal stoi. Wszyscy mają nadzieję, że się obudzi i szybko ruszy za towarzyszami.


Ktoś już kiedyś wspominał, że czarni orkowie nie grzeszą intelektem? Widocznie niewielki mózg idzie w parze z siłą mięśni, albo po prostu ten konkretny osobnik głowy używał tylko do tego, żeby mu do szyi nie padało. Tego akurat nie wiedział nikt i trudno to było w tej chwili zweryfikować. Jedno było jednak pewne na pewno: Kenshin był głupi. Chciał cofnąć się w czasie i zorientować się w działaniu strażników, jednak Ci nie pozwolili mu na takie magiczne sztuczki. Zdzielili po prostu orka głowicami miecza dokładnie wtedy, kiedy ten wrzasnął, że żywcem go nie wezmą i ruszył w ich stronę. Aklor uderzył go w zabandażowany bok, co spowodowało straszny ból w jeszcze nie zagojonej do końca przecież ranie, a ten drugi, którego imienia nie podano, uderzył orka w skroń. Tego na początku tylko zamroczyło, lecz po drugim uderzeniu osunął się na posadzkę jak długi. Nie czuł już zbytnio następnych razów otrzymywanych na całe ciało. Odpłynął.

Obudził się niewiadomo ile czasu później w ciasnej celi. Woda kapała z sufitu, w kącie stało wiadro zapełnione odchodami, a on sam leżał na niewygodnej pryczy. A raczej kawałku siennika, który dawno powinien zostać wymieniony. W pobliżu nie było widać nikogo. Cela miała pięć na sześć metrów - luksus.

//Czy ty jesteś normalny?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej