Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ciemno wszędzie, głucho wszędzie
Kuhin Acker:
Kuhin spuścił głowę - Nie miałem możliwości zabicia tego stwora. Moje umiejętności władania bronią, oraz uzbrojenie są zbyt słabe bym miał jakiekolwiek szanse w walce z nim.
Funeris Venatio:
//No nie dałbym Cię zabić przecież, pomoc była przygotowana. Niestety nawet nie spróbowałeś nic wykombinować.
- Wpuść go. - Paladyn powiedział te słowa do strażnika. Furtka w bramie otworzyła się nieznacznie.
- Idź się przespać i zgłoś się do mnie z samego rana.
Kuhin Acker:
//A co miałem wykombinować, z przeciwnikiem który mechanicznie jest kategorii II, a fabularnie wielkim pół-tonowym bydlęciem? Moja postać nie jest szaleńcem, który na każdego potwora rzuci się z okrzykiem bojowym na ustach...
-Dziękuję - młodzieniec rzucił ze wszystkich sił starając się usunąć nutki irytacji ze swojego głosu. Następnie ruszył w kierunku sowjego domu w podgrodziu w celu przespania reszty nocy. Był zbyt zmęczony, by przejmować się tym, co bractwo z nim pocznie. Jutro się tym zajmie. Teraz pragnął jedynie własnego łóżka.
Funeris Venatio:
Noc minęła spokojnie.
//Miałem szczerą nadzieję, że będziesz chciał poznać okolicę. Jak wykorzystać drzewa, zarośla etc. Miałeś sporo możliwości chociażby rozejrzenia się wokół, sprawdzenia co może przydać Ci się w walce. A kilka rzeczy by się na pewno znalazło. Dodatkowo polecam czasem zwrócić uwagę jakiemuś Prowadzącemu na coś, co Tobie może się wydać pomocne. My jesteśmy przecież ludźmi i nie mamy zamiaru każdego zgnoić.
Druga sprawa: to jest kategoria II, fakt, ale to przecież oznacza tylko tyle, że nie zabijesz go ot tak sobie. Ataki normalnie nadal możesz wykonywać. Po prostu nie jesteś pewny, czy Ci się uda.
Kuhin Acker:
// Wyobraź sobie taka sytuację: Jesteś młodym człowiekiem, który ledwo co nauczył się władać bronią. Na swoim koncie ma ledwie kilku bandytów i jednego wilka i jedno taru... Nagle na swojej drodze spotykasz wielkie bydlę, które bez problemu rozszarpałoby Cię na strzępy... Atakujesz je? Bo ja bym uciekał gdzie pieprz rośnie... Tu nie chodzi o to, czy pozwoliłbyś mi, czy nie. Czy byś mnie zabił czy nie. Po prostu coś by było cholernie nie tak, jakby taki wyrostek zaatakował cieniostwora.
Kuhin wypoczęty następnego dnia udał się znowu do punktu rekrutacyjnego Bractwa ÂŚwitu. Z jednej strony, czuł się winny, z drugiej strony jednak wiedział, że nie miał możliwości zrobienia czegokolwiek. Może jakby miał więcej informacji wszystko potoczyłoby się całkiem inaczej. Teraz jednak nie było już sensu gdybać. Teraz miał usłyszeć swój werdykt. Nie przypuszczał, by ten miał być pozytywny. Przecież nic nie zrobił. Trzeba było jednak wysłuchać, co paladyn ma do powiedzenia.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej