Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ciemno wszędzie, głucho wszędzie
Funeris Venatio:
- A zdajesz sobie sprawę z tego, jak często słyszę takie gadki? - odburknął strażnik. W jego głosie nie było słychać totalnej tępoty przemieszanej z błogą niewiedzą. Był raczej maurenem, który miał jakiś tam zalążek inteligencji.
- Ktoś może potwierdzić twoje słowa?
Kuhin Acker:
-Członek Bractwa ÂŚwitu z tutejszego punktu rekrutacyjnego. Nie znam jego imienia.
Funeris Venatio:
- Nie ruszaj się z miejsca, sprawdzę to.
Minęło jakieś czterdzieści minut.
Na szczycie muru przy bramie znowu pojawił się ten sam strażnik. W towarzystwie paladyna. Ten przyjrzał Ci się uważnie, co dało się zauważyć nawet w panującym już mroku. W końcu mieli pochodnie.
- Co kazałem Ci zrobić, chłopcze? - głos był znajomy. Należał do Antoine'a Benneta.
Kuhin Acker:
-Kazałeś mi iść do zagajnika na zachód stąd. Nie raczyłeś mi jednak wspomnieć o tym wielkim cieniostworze tam żyjącym! Czy to w ten sposób chcieliście się pozbyć problemu? - Kuhin był wyraźnie zdenerwowany. Nie można było nazwać tego dnia udanym. Najpierw napotkał tego stwora, a teraz stoi tu jak kołek pod miejską bramą...
Funeris Venatio:
- Nikt z nas nie wiedział, co się tam zalęgło. Informacje o "czymś" - tutaj wyraźnie podkreślił ostatnie słowo, dając do zrozumienia, że naprawdę nie miał pojęcia o czym mowa i tylko cytuje - dostałem niewiele wcześniej, niż twoja wizyta u mnie. Dlatego posłałem tam Ciebie. Rozumiem, że cieniostwór nie został zabity, a ty wróciłeś z niczym? - Jego głos był naprawdę spokojny i wyważony. Człowiek z doświadczeniem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej