Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zaginiony konwój
Nawaar:
Dhampirowi nie pozostało nic w kuflu, więc odstawił go na bok i sobie powiedział. - Mi tam właściwie wszystko jedno, czy pójdziemy spać czy pojedziemy dalej. Ja tylko rzuciłem propozycję. To jak zbieramy się?.
Thoran:
- Dzięki Themo. - kultura, a co mi tam.
- W sumie nie powinni siedzieć w karczmie, no Ci bandyci. Jednak z drugiej strony zwichrowana psychika różnej maści złoczyńców, może w pewnym stopniu domagać się chwały i spełnienia w postaci rozgłosu, a ponadto mogą mieć kogoś w tej karczmie kto robi za czujkę, więc faktycznie nie ma co dużej o tym mówić bo ściany mogą mieć uszy. - odpowiedziałem kończąc resztkę piwa. Następnie rozciągnąłem się na krześle, ziewając przeciągle. Syty posiłek, rozcieńczony trunek i całodniowa podróż wywołały uczucie zmęczenia, a organizm domagał się odpoczynku. Jednak towarzysze nie mieli zamiaru nocować w karczmie, dlatego też nie zamierzałem pozostawać przy swojej propozycji. Elastyczność jest kluczem do odniesienia sukcesu. Dlatego też nie ociągając się zagadałem.
- Bękarty, jestem gotowy na dalszą podróż. W sumie jak słusznie zauważył Themo można spać przecież na wozie, krótkie zmiany i jazda, w końcu nie jest to wycieczka krajoznawcza.
- Bierzemy jakiś suchy prowiant od tego karczmarza ? Bo przecież nie wiadomo, gdzie nas poniesie i na ile dni. Z drugiej strony zawsze można jakiegoś jelonka ustrzelić w lesie z tych naszych kusz, i zatroszczyć się o wyżywienie samemu. Co wy na to ? - zapytałem przeczesując włosy dłonią, i nie zrobiłem tego z jakiegoś trywialnego powodu, że na przykład źle wyglądałem z tym ułożeniem co to to nie, ale po po prostu wleciały mi to oczy i pole widzenia zostało drastycznie ograniczone.
Nawaar:
- To przegłosowane jedziemy od razu. Będę waszymi oczami, a co do prowiantu proponuję wziąć wodę. W lesie jej nie znajdziemy, a może okazać się bezcenna. Kończąc wstał od stołu i powolnym krokiem ruszył ku wyjściu z zajazdu.
TheMo:
-A wiec decyzja zapadla. Thoran, zorganizuj wode. Dla nas trzech i dla szkapy. Ja ide przygotowac wóz. Jak powiedzial tak zrobil. Wyszedl z karczmy zaraz za Silvasterem i udal sie do stajni.
Nawaar:
Dhampir czekał sobie na dworze i obserwował okolice. Patrzył w nieprzeniknioną ciemność, od tak z nudów. Widocznie liczył, że coś dojrzy przemieszczającego się, po trakcie albo w okolicznej głuszy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej