Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zaginiony konwój
Thoran:
Odprowadziłem dhampira wzorkiem, który z godnego podziwu pośpiechem udał się do stajni, aby przygotować nasz wóz do dalszej podróży. Tymczasem postanowiłem pożegnać zarządcę i udać się w stronę bramy, aby rozmówić się z Enordem.
- Bywaj w zdrowiu zarządco, jeszcze raz dzięki za radę. - powiedziałem i ruszyłem swobodnym krokiem w stronę bramy, opuszczając okolice baraków przy których rozmawialiśmy z osobą nadzorującą pracę w całym obiekcie kopalnianym. W zasadzie to ciekawe czy przyjdzie nam pracować z tym osobnikiem, który nazwał nas "obsrajmurkami"... Znając życie... - taka myśl przebiegła mi przez głowę od razu, gdy przypomniałem sobie okoliczności naszego wjazdu na teren kopalni. Po kilku chwilach spokojnego marszu dotarłem do okolic bramy i rzuciłem w przestrzeń.
- Poszukuję dowódcy konwojentów Enorda, mam dla niego dwie wiadomości, jedna zapewne go ucieszy, druga natomiast....nooo, zależy. - zakończyłem dosyć niemrawo.
Canis:
Stajenny oddał wam konia oraz wóz w nienaruszonym stanie. Sugestie jak gdyby nie potrafił zająć się koniem zignorował uznając to za kompletny brak szacunku dla jego osoby. Ponownie utwierdził się w przekonaniu, że osoby najmowane okazyjnie nie cechują się dobrym wychowaniem.
Spośród strażników wystąpił jeden przed szereg.
- Jestem Enord. Słucham.
TheMo:
Themo tej pory siedział cicho i przysłuchiwał się rozmową. Jego towarzysze przejęli inicjatywę, z czym nie było mu źle. Ruszył za Thoranem pod bramę. Gdy wywołany człowiek wyszedł z szeregu, bękart postanowił w końcu dać oznakę życia.
-Jak kolega mówił, dwie wiadomości. Pierwsze, dobra: dostałeś urlop. Zła, niestety wracasz z nami. Choć przynajmniej nie będziesz się nudził.
Gdy pozostali wrócili do pracy kontynuował rozmowę.
-Jesteśmy tutaj z polecenia komisarza Hertlinga. Mamy zbadać sprawę zaginionego konwoju, który przewoził narzędzia. Znasz trasę lepiej od nas i dzięki tobie trafimy na więcej śladów. Jak się postarasz to uwzględnimy o tobie w raporcie i może dostaniesz jakąś nagrodę.
Mrugnął zachęcająco do Enorda. Właściwie to bardziej im przyda się jego pomoc, niż jemu ich. Skoro nie potrafili znaleźć takich śladów będą musieli się zdać na kogoś doświadczonego.
Nawaar:
Człowiek widocznie nie znał się na żartach albo był za bardzo wrażliwy. Bardzo wrażliwy ci ludzie. Pomyslał patrząc na człowieka, gdy szkapa wraz z wozem podjechała do niego. Dhampir w docenieniu starań stajennego dał mu skromny napiwek. W wysokości 10 grzywien, a co będzie biedny stał o suchym pysku. - Masz. Powiedział wkładając w jego ręce grzywny, a on sam pochwycił lejce i wsiadł na miejsce woźnicy. - ÂŻegnaj!. Powiedział do człowieka i szarpnął lejcami, żeby dać znać zwierzęciu że pora ruszać. Koń delikatnie szarpnął i powoli ruszył z miejsca, co znaczyło że ponowna przygoda się zaczęła. Silva jechał środkiem ścieżek aby dać górnikom miejsce do przechodzenia i nie blokowania ruchu. Nie trwało to chwili gdy dhampir wraz z koniem i wozem zjawił się, pod bramą. Zauważył towarzyszy doli i niedoli, gdy rozmawiali z tymczasowym nowym członkiem naszej załogi. Silvaster podjechał koło nich i zatrzymał konia. - Widzę, że go znaleźliście. Dobrze to teraz pakować się na wóz i jazda, ku wschodowi słońca. Rzekł do zgromadzonych chociaż wiedział, że do wschodu jeszcze kawał czasu nim nadejdzie.
2068g - 10g=2058g
Thoran:
Uśmiechnąłem się tylko do siebie, gdy usłyszałem jego rozmowę z Enordem nie wspominając już o tym puszczonym oczku, które wyglądał tak ? no jak ? no właśnie. W zasadzie to o mało co nie parsknąłem śmiechem, gdy przetworzyłem komunikat dotyczący pochwalnego raportu. Interesująca próba, ciekawe jak ten wojak na to zareaguje. Podrapałem się tylko po policzku i dodałem.
- Dokładnie to chodzi nam o miejsca w których zazwyczaj zatrzymują się na popas chronione przez Ciebie konwoje, a zarządca Waldemar powiedział, że masz dużą wiedzę na ten temat.
W międzyczasie zjawił się Silva z wozem z gratami oraz z naszym dzielnym, miejmy nadzieję w miarę wypoczętym "rumakiem", który będzie teraz miał dodatkową pracę do wykonania w związku ze zwiększoną liczbą podróżników. Sądząc po minie szkapy jeszcze nie spodziewała się tego dodatkowego obciążenia. Nie ociągając się dłużej w trzech, no może w czterech susach znalazłem się na wozie i zająłem sobie wygodne miejsce.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej