Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zaginiony konwój

<< < (34/44) > >>

Thoran:
O bogowie, ale z nas totalni amatorzy. Wydarzenia z trasy całkowicie przysłoniły nam cel naszej podróży. Jeszcze wiele nauki przed nami. - pomyślałem jednocześnie przybierając zbolałą minę, obrazującą moje myśli, które na pewno nie pokazywały nas w pięknym świetle, chociaż zaangażowania odmówić nam nie można. W między czasie starałem odtworzyć w swej pamięci całą naszą podróż wraz z wprowadzającą rozmową, którą odbyliśmy jeszcze w Atusel z komisarzem w jego gabinecie.
- Ogólna niewiedza dotycząca samego konwoju wynikała z tego, że wszystkie dokumenty zawierająca jakiekolwiek informacje o nim i nie tylko zostały skradzione z posterunku w Atusel. Więc można powiedzieć, że wyruszyliśmy na oślep. Dopiero tutaj dowiedzieliśmy się o o tym, że miał przewozić narzędzia. W trakcie podróży mieliśmy przystanek w karczmie hmmm jak ona się nazywała, była całkiem spora.... ooo " Pod Młynem" tam też spędziliśmy chwilę czasu i porozmawialiśmy z karczmarzem, który opowiedział nam o bandytach, którzy wykorzystują przygotowania do wojny i napadają na różnego rodzaju konwoje. Natomiast terenom otaczającym trakt nie przyjrzeliśmy się...a tam mogły pozostać jakieś ślady, jak pan sugerował.
- Zdaje mi się, że więcej nic więcej nie wiemy. Przynajmniej ja nic sobie nie przypominam. - dodałem na zakończenie.

Canis:
- To powiem wam tak, zabierzecie ze sobą Enorda, pilnuje bramy, jest dowódcą konwojentów. On wam pokaże popularne przystanki i może uda wam się coś znaleźć z tego konwoju. Pamiętajcie, że już tą trasą parę naszych konwojów przejechało, szukajcie odpowiednio starych śladów, a przynajmniej takich, które mogą mieć związek z tamtym konwojem. Nawet dobrze się składa, dowieziecie go do Atusel, miał wracać na urlop do domu, to podwieziecie go kawałek. Zgoda?

Nawaar:
 Taka oczywistość umknęła każdemu z towarzyszy. Nikt z nas nawet o takim sposobie nie pomyślał. Cała nasza trójka brnęła do przodu zapominając zrobić wcześniejszy rekonesans i zbadać najmniejszy ślad bądź trop. Teraz nie mogli odmówić zarządcy, bo dał taką wskazówkę, że aż biło po oczach i tu nie chodziło o przystanie naNa taką propozycję oni musieli ją wykonać w ramach podzięki za pomoc. - Dobra weźmiemy go. Zawsze to jeden towarzysz więcej i dodatkowa para oczu do odszukiwania śladów. To, co panowie jedziemy?.

Thoran:
Słowa zarządcy Waldemara w pewnym stopniu nakierowały nas na mam nadzieję dobrą drogę, która może doprowadzić naszą drużynę do wyznaczonego celu. Osoba znająca teren, miejsca ich popasu oraz zwyczaje panujące wśród konwojentów może okazać się zabawieniem, a taką niewątpliwie wydawał się strażnik bramy, dowódca wypraw Enord. Jednak odnalezienie starych śladów może okazać się trudne, bardzo trudne. Nikt z nas specjalistą od tropienia niestety nie jest, a zmienna pogoda, zatarcie śladów, inne konwoje. Oj, ciężka wydaje się to sprawa.
- Dziękujemy panie zarządco za dobrą radę i  za udzieloną pomoc w tej sprawie. Z wielką przyjemnością dołączymy Enorda do naszej grupy. - odpowiedziałem, a następnie skierowałem swe słowa do kompanów.
- Tak Silva, wydaje mi się, że nie ma na co czekać i tak już sporo czasu straciliśmy, a w dalszym ciągu nic nie mamy. Uda się ktoś z was po wóz ? Bo wiecie ja nie nie mam doświadczenia w powożeniu, a nie chciałbym uszkodzić wozu, ani innych obiektów w tym obozie nie wspominając o koniu.
- A reszta w tym czasie udała by się pod bramę i rozmówiła z naszym nowym towarzyszem. Co wy na to ?

Nawaar:
- Dobra. Ja idę, po konia i wóz. Wy czekajcie pod główną bramą, bo czas goni. Powiedział i udał się do stajni, po wóz i starą klacz. Podchodząc do stajni zawołał stajennego. - Stajenny. Poproszę naszą szkapę i wóz z tym całym złomem w środku. Mam nadzieję, że nakarmiłeś i napoiłeś bidulkę?.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej