Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zaginiony konwój
TheMo:
- Jest jeden problem. My też zostaliśmy zaatakowani po drodze. I to nie byli zwykli bandyci. To wampiry.
Canis:
- Cóż... nie wiem czego oczekujecie ode mnie. Przykro mi, ale nie odpowiadam za bezpieczeństwo na szlakach w całym kraju. Rasa jak każda inna więc...
Nawaar:
Więc to był konwój z narzędziami. Dhampir, tylko pokiwał głową w akcie zrozumienia słów komisarza. Jednak, co do bandytów to jest ich tak samo wszędzie, gdziekolwiek by się nie poszło. Jednakże ich napadli wampiry dużo potężniejsze istoty od ludzi. Silva tymczasowo również nie chciał wspominać o tablicy, ale dobrze by było zapytać, czy Walduś za ich język.
Thoran:
- Hmm, konwój z narzędziami o małej wartości - mruknąłem spoglądając w niebo.
- Wynika z tego, że to nie dobra materialne przewożone na wozach były w kręgu zainteresowań naszych wampirków, a coś innego. Moim zdaniem ludzie lub cokolwiek żywego. Przecież od nas też nie chcieli żadnych grzywien tylko jednego z nas. - dodałem po chwili zastanowienia.
- Panie zarządco, czy w takim razie nie znikali panu górnicy, strażnicy w niewyjaśnionych okolicznościach ? I chciałbym jeszcze zapytać czy ktoś w pana kopalni zna języki. Mam głównie na myśli dracoński i starowampiryczny - zapytałem.
Canis:
- Nikt mi tutaj nie znikał. Jesteśmy prostymi ludźmi, mamy proste i klarowne zadanie, wydobywać minerał w aurze bezpiecznej, ale też efektywnej pracy. Nie jest nam potrzebna znajomość innych języków. Niemniej jednak potrafię odczytać dracoński, było mi to potrzebne, gdy służyłem w regularnych oddziałach rycerstwa.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej