Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zaginiony konwój
Thoran:
O cholera jak on się porusza w tej puszcze, nie wspominając o zakładaniu tej całej zbroi. Ale trzeba przyznać, że wygląda majestatycznie. Porównanie do górników. No cóż w zasadzie sam jestem ubrany w prostą koszulinę, jak i Silva, jedynie Themo ma na sobie namiastkę pancerza. Więc nie ma się co dziwić. Mam tylko nadzieję, że ten osobnik potraktuje nas poważnie.
- Witaj ! Tak jak kolega wspomniał nie jesteśmy górnikami, tylko wysłannikami komisarza Georga Hertlinga, który zlecił nam odszukanie konwoju, który zmierzał w stronę waszej kopalni, a nie dotarł do niej. Ale chyba powinienem się przedstawić jestem Thoran, towarzysz który mówił wcześniej to Silvaster i ten oto człowiek to Themo. - powiedziałem wskazując powoli towarzyszy.
- Pan zdaje się być zarządcą tej kopalni ? - zapytałem w celu potwierdzenia swych domysłów, ściskając mocniej tablicę, która cały czas trzymałem pod pachą.
TheMo:
Gdy szli przez teren kopalni mijali samych górników. Jedni wchodzili do szybów, inni wychodzili z wydobytymi rudami, które nieśli do pieców hutniczych. Już było czuć ciepło od nich. Wśród pracowników wyróżniał się jeden odziany w pełne uzbrojenie, a nie strój roboczy jak reszta. Themo stwierdził, że on musi być nadzorcą, nie ze względu na zbroję a to, że zamiast pracować stał i przyglądał się górnikom. Gdy podeszli bliżej zagadał do nich. Podczas, gdy kompani przedstawili się, on jako płatnerz podziwiał mistrzowskie wykonanie zbroi. Pewno nie on jeden. Gdy towarzysze się wypowiedzieli postanowił zabrać głos.
- Jak koledzy powiedzieli. Musimy się dowiedzieć co stało się z jednym z konwojów, który tutaj nie dotarł. Mamy kilka pytań.
Canis:
- Przepraszam, nie chciałem być nietaktowny. - Powiedział prewencyjnie, by nikt nie poczuł się urażony. - Tak, jestem zarządcą fortyfikacji zewnętrznej, odpowiadam za konwoje w sensie odbierania i wysyłania, zapewnienia transportu oraz rozładunku materiałów, które przyjeżdżają. Jestem Waldemar z Atusel. Zapewne wspominacie konwój z narzędziami, który miał dotrzeć... miesiąc temu? Rzeczywiście nie dotarł, musieliśmy sami wykonać narzędzia, póki nie dotarł ostatni konwój.
TheMo:
-Nic nie szkodzi. Więc ten konwój przewoził tylko narzędzia? Czy wcześniej były w okolicy jakieś napady? Po drodze spotkaliśmy kolejny spalony wóz. Wiadomo coś o jakiejś grupie bandytów w tej okolicy?
Postanowił zacząć łagodnie. Kiedy dowie się podstawowych informacji wtedy zapyta o wampiry, tablicę i wreszcie ligę cienia.
Canis:
- ÂŻelazo nie jest zbyt cennym minerałem w ilościach jednostkowych, jednak duże ładunki mają sporą wartość. wywozimy na ogół kilkoma, nawet kilkunastoma wozami urobek z kopalni. Niemniej jednak nadal nie jest to tak łasy towar jak inne szlachetne kruszce. Sądzę, ze ten napad był jednostkowy, przypadkowy, w końcu narzędzia wykonane są z drewna i żelaza, nie są aż takie drogie, a mało kto kupi prywatnie sobie kilof, czy inne pierdoły, które tam były. Bandyci są, jak niemal wszędzie, niemniej jednak raczej nas nie nękają, mamy tutaj względny spokój, nasze konwoje również.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej