Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zaginiony konwój
TheMo:
//Chodziło mi o to, ze w kopalni srebra też jest mur obronny.
Skinięciem głowy podziękował odchodzącemu stajennemu i ruszył w stronę baraków razem z kompanami. Aby jakoś zająć czas postanowił dopowiedzieć na pytanie Silvastera.
-Nie było takiej potrzeby. W sumie to i tak bym was pobudził jakbyśmy tutaj wjechali. Nie będę zostawiał leni śpiących na wozie i samemu wykonywał niewdzięczną robotę.
Rzekł lekko ironicznie. Po chwili znaleźli się tuż przy barakach.
Nawaar:
- Oczywiście. Uśmiechnął się półgębkiem, a potem ruszył za Themem do baraków zarządcy.
Thoran:
Po oddaniu naszej niezawodnej, ale zapewne strudzonej podróżą szkapy w dobre ręce i wykonaniu profesjonalnego manewru parkowania wozu dziarsko ruszyliśmy stronę baraków po to, aby dowiedzieć się jak najwięcej o interesujących nas sprawach. A mnie co tu dużo mówić interesowały wykonane w obcym języku napisy na tablicy, którą znaleźliśmy w zasadzie przez przypadek, czy też przez tajemniczą siłę, która pokierowała naszym dhampirem. Dlatego też prowadzony przez czystą ciekawość zabrałem naszą tajemniczą tablicę z wozu przed jego opuszczeniem. Licząc na to, że ktoś w kopalni odczyta te starożytne zapiski. Tymczasem rozejrzałem się po obozie, który oprócz stajni oraz baraków do których się udaliśmy posiadał inne użyteczne obiekty, a wydawało się, że jest to jedynie tylko część tego miejsca bo przecież właściwym, a w zasadzie głównym obiektem jest tutaj kopalnia.
- Całkiem nieźle się tutaj urządzili. Widać, że żelazo jest ważnym surowcem dla kraju - zauważyłem.
- Ciekawi mnie czy ktoś tutaj pomoże nam odszyfrować to co jest napisane na tej tablicy. - powiedziałem wskazując na tablicę, którą niosłem pod pachą.
Canis:
Tuż przed barakami, w pobliżu hut, gdzie przetapiano część złóż, stał on, dostojnik odziany w piękną zdobioną zbroję. Dzierżył długą broń i stał, niczym posąg wpatrując się w robotników. Gdy zbliżyliście się do niego spojrzał na was i odwrócił się.
- Witam. Chyba was nie spotkałem tutaj jeszcze, przepraszam, jeżeli się mylę, ale ciężko spamiętać wszystkie twarze. Jesteście górnikami?
Nawaar:
Znów wzięto całą kompanię za obdartusów, choć tym razem nie powiedziano tego w prost. Jednak zarządca umiał inaczej określić takich typków, jak my a mianowicie nazwał nas górnikami. Górnikami z bronią od, kiedy górnicy niosą ze sobą broń do kopalni poza zwykłymi kilofami, ale mniejsza z tym. Zarządca wyglądał jak, zarządca majestat bił wszystkich, po oczach i do tego ta zbroja, która wręcz lśniła. Król dobrze opłaca swoich ludzi. Jednakże trzeba było odpowiedzieć. - Dobry wieczór. My niedawno przyjechaliśmy, a jesteśmy tutaj na zlecenie komisarza. Dał nam zadanie poszukania zaginionego konwoju z tejże kopalni.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej