Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zaginiony konwój
TheMo:
Głowa kiwała mu się na wszystkie strony. Musiał się wysilać, by powieki pozostawały mu otwarte. Monotonna jazda i kołysanie wozu nie ułatwiały mu tego. Jego kompania też nie dawała żadnego znaku życia, prócz sporadycznego chrapania. Mieli zachować czujność. Chociaż zagrożenie przeminęło z dymem zawsze ktoś mógł zrobić odwet na zmęczonych podróżą i walką członkach Ochotniczej Straży Górniczej. Z letargu wyrwał go jakiś znak. Czyżby przewidzenie, czy już zbliżają się do celu, albo chociaż siedziby cywilizacji valfdeńskiej. Potrząsnął głową i przetarł oczy. Co to za drogowskaz? "Kopalnia żelaza". Uśmiechnął się lekko, gdyż nie musieli się już tułać po bezdrożach. Gdy zobaczył ten niewielki dystans ożył jeszcze bardziej i popędził równie zmęczonego konia, by dotarli jak najszybciej.
Canis:
Dojechaliście do bram wjazdowych do kopalni żelaza. Przy bramie wjazdowej stało 6 wartowników. Brama była opuszczona, co uniemożliwiało wam wjazd.
//Pełen opis lokacji proszę przeczytać na marantwiki.
Kopalnia żelaza
TheMo:
Ucieszył się, że nikt ich nie przywitał kuszami. Chociaż wóz z kilkoma uzbrojonymi ludźmi i orężem mógł wzbudzać podejrzenia. Krzyknął do stróży.
-Chcemy się spotkać z zarządcą. Przysyła nas komisarz Georg Hertling.
Thoran:
Spokojne miarowe kołysanie naszego pojazdu połączone z niezwykle sprzyjającą porą dnia czyli nocą, sprawiło, że w krótkim czasie od wznowienia podróży zapadłem w błogi sen. Może nie było on długi, twardy, ani głęboki, jednak dał namiastkę odpoczynku, który na pewno przyda się każdemu z członków zespołu. Sny o ile jakieś się pojawiły nie zapadły mi głęboko w pamięć. Zapewne w związku z ostatnimi wydarzeniami, które w ogólnym rozrachunku przysłoniły wszystkie mniej istotne znaczenia. Tajemnicza liga cienia, wampiry i ostatnia walka. Tak to były najważniejsze jak dotychczas wydarzenia, które nas spotkały i wydaje mi się, że mogły to wszystko potoczyć się inaczej. Z drugiej strony mówiąc kolokwialnie "było, minęło", a konsekwencje naszych działań prędzej czy później w jakimś stopniu się objawią. Wóz nagle zaczął zmieniać swoje tempo. Poruszał się coraz wolniej, aż wkrótce się zatrzymał. Z początku myślałem, że mając na uwadze nasze szczęście wpadliśmy w jakąś rozpadlinę i po prostu ugrzęźliśmy na amen. Jednak po rozbudzeniu ujrzałem zamkniętą bramę wjazdową i usłyszałem głos Themo, który jak mi się zadaje nie zmrużył. ani przez moment oka. Ziewnąłem przeciągle, jednak starając się za bardzo tego nie okazywać, gdyż niewyspany człowiek mógł odebrać to w różny sposób.
- Co to koniec naszej wycieczki ? W takim razie dotarliśmy jak mi się zdaje do kopalni. Może tutaj dowiemy się czegoś więcej na temat tych wampirów i tej całej tajemniczej ligi. Może ktoś też zna tutaj obce języki i odczyta pozostały tekst zawarty na tej tablicy, którą znaleźliśmy. - zagadałem.
Nawaar:
Dhampir zmęczony przebudził się na wozie. Przecierając oczy spojrzał na zamknięta bramę, a potem w górę i dojrzał strażników obozu. Czuł, że dojechali do kopalni żelaza dobrze, że dzielny themo wytrzymał sam całą podróż. Silvaster przeciągnął się i ziewnął sobie. - Dzień dobry, coś mnie ominęło?. Zapytał towarzyszy, którzy obudzili się.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej