Tereny Valfden > Dział Wypraw
Homo niewiadomo - z fontanny leci bimber
Funeris Venatio:
Ten niziołek był homoseksualistą. Poznał Andrzeja jeszcze na uniwerku Valfdeńskim, gdzie zażywali sporo różnych, nie zawsze bezpiecznych specyfików. Szybko się w sobie zakochali, zostali parą i spędzali każdą wolną chwilę. Andrzejek był świetnym bimbrownikiem, ale siadało mu powoli na mózg od tego całego szajsu. Nabawił się wreszcie rozdwojenia jaźni, a jego alter ego - Konus Mikrus - przekonało go, że jest szefem wywiadu prawowitego króla wyspy. Kleofas, gdyż tak się nazywał ów niziołek, bardzo kochał Andrzejka, ale musiał go zamknąć z dala od ludzi, gdzie ten ważył swój bimberek. Znaleźli ostatecznie wejście do kanałów i tę klapę w podłodze, gdzie kaleka został schowany przed światem. A w bimbrze nie było nic nadzwyczajnego prócz ziół, które kiepsko działały na spaczone narkotykami umysły pary kochanków, ale nie wyrządziłyby krzywdy nikomu postronnemu.
Dragosani:
Wampir wytarł usta i brodę, aby oczyścić je z krwi. Dowiedział się zdecydowanie więcej, niż by chciał, no ale cóż. Z potoku wspomnieć nie jest wcale tak łatwo wyłuskać to, co się chce. Przynajmniej poznał prawdę. Odłożył ciało niziołka. Nie było już mu potrzebne. Może Aragornowi się przyda. Wstał, jeszcze aż podrapał taru za uchem (unikając przy tym obślinienia jęzorem) i udał się na dół. Nie zszedł jednak po drabinie, tylko po prostu zeskoczył w dół. Wysokość nie była wielka, więc nie było szans, aby cokolwiek mu się stało. N o i zeskoczenie było bardziej kozackie. Następnie udał się do reszty "drużyny".
- I zagadka rozwiązana - powiedział wchodząc do pomieszczenia.
Funeris Venatio:
Towarzysze na dole nie mieli pojęcia co się stało na górze, więc Krixos zrobił tylko minę, która kiedyś będzie znana jako: WUT?
Evening Antarii:
-A co tam na górze się stało?- spytałam bardziej zainteresowana tym co zrobił Drago, niż tą karteczką.
Dragosani:
- Obok klapy kręcił się jakiś niziołek - odparł wampir. - Reksio go zagryzł. Sporo krwi tam było, więc mogłem dowiedzieć się kim był, co tutaj robił i tak dalej. - Przerwał na chwilę, aby poprawić rękawice. Właściwie to nie musiał tego robić, po prostu chciał zrobić przerwę, aby podwyższyć napięcie i przedłużyć oczekiwanie.
- Ten tutaj i niziołek byli... ee... kochankami. Andrzej... - Wskazał na wciąż nieprzytomnego(?) człowieka - To bardzo utalentowany bimbrownik. Z tym, że całe lata produkcji i degustacji nieco nadszarpnęły jego umysł. Do tego doszło jeszcze ćpanie czego się dało. Oszalał, dostał rozdwojenia jaźni, czego efekt widzieliśmy. Kleofas, czyli niziołek, uznał go za zbyt niebezpiecznego dla otoczenia, dlatego go tutaj zamknął. Zaś w bimbrze nie ma nic, co mogłoby zaszkodzić komukolwiek. Tyle przynajmniej wiedział Kleofas.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej