Tereny Valfden > Dział Wypraw

Homo niewiadomo - z fontanny leci bimber

<< < (14/20) > >>

Evening Antarii:
-No właśnie!- wydałam z siebie odgłos podziwu i odrzekłam zdziwiona, jakby oświecona przez to co powiedział wampir. Niby logiczne. - Na pewno ma współpracowników i ludzi, którzy się na tym znają, bo sam nie wygląda na rozgarniętego.- Tego systemu też raczej nie zbudował w pojedynkę. A tak szczerze, to sama już nie wiedziałam, czy to Andrzej czy Konus... właściwie to nie miało żadnego znaczenia. Trochę głupio, że jakiś wielki władca-kaleka, król bimbrowego imperium, leży nieprzytomny w kanałach i nic z niego nie wyciągniemy - chyba że się ocknie.
-Może ma coś przy sobie?- rzuciłam. Jak nic nie powie, to jakąś podpowiedź możemy znaleźć w jego kieszeniach?

Dragosani:
- Wbrew pozorom może być bardzo rozgarnięty, jeśli chodzi o budowę takiego sprzętu - odpowiedział Drago i podszedł do szaleńca. - Pozornie słaby umysł może skrywać genialne myśli - dodał. Uznał, że dziewczyna ma trochę racji i warto przeszukać dziwaka.
- Mogul, puść go. Ciężko będzie go przeszukać, gdy tak wisi - rzekł do orka. Gdy ten puścił człowieka (bo puścił, prawda?) Drago zaczął przeszukiwać szaleńca. Szukał czegokolwiek.

Funeris Venatio:
- Ona ma chyba po prostu rozdwojenie jaźni, czy jak to tam się nazywa - powiedział Krixos.
A przeszukanie przyniosło następujące efekty: sznurówka, czarna, sztuk jeden; liścik miłosny o treści: Kocham Cię, Ciulu; receptura na "Best bimber ever"; nożyczki, takie małe, tępe i zardzewiałe.

Evening Antarii:
Rzuciłam Krixosowi chłodne spojrzenie.
-Eeej, pokaż to. Jakieś notatki? - wskazałam na karteczkę, którą wyjął Drago.- Co tam jest nabazgrane? Może dowiemy się, co to za tajemniczy składnik, hm? - pochyliłam się nad wampirem, starając się doczytać składników alkoholu.

Dragosani:
Wampir podał kartkę z przepisem dziewczynie. Bo nie chodziło jej raczej o liścik. Chociaż diabli wiedzą.
- Aragorn mógłby rzucić na to okiem. Alchemia i jej pochodne to jego dziedzina - powiedział. Resztę śmieci, które znalazł przy szaleńcu, położył na stolik, który stał obok fotela. Bo jakże to tak, fotel bez takiego małego, okrągłego stolika?
- To że ma rozdwojenie jaźni nie podlega dyskusji, więc masz rację - powiedział do orka. - Ale sam by się nie mógł tutaj zamknąć - upierał się przy swoim spostrzeżeniu.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej