Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pod ostrzałem
Canis:
//W jakim celu? Domyślnie na zakończenie zadania zdasz go Georgowi. A brak statystyk w tym momencie, nie zmienia faktu, że w czasie wyprawy możesz z niego korzystać.
- Mieszkam przy lesie, a ty wyglądasz mi na miastowego jaszczura, nie dzikiego. Dlatego martwiłem się, że nie wracałeś tym szlakiem. - Odpowiedział elf z uśmiechem na twarzy, ale czy szczerym? Kto ich tam wie...
DarkModders:
Jaszczur zmierzył go wzrokiem. Sam umiał się dobrze bronić przecież był jednym z najemników.
- O takie rzeczy nie musisz się martwić kolego potrafię się dobrze bronić choć ręki nie mam - powiedział biorąc kolejny łyk piwa - Ostatnio jak cie mijałem to niezbyt chciałeś ze mną rozmawiać a wtedy i teraz też mam pewną sprawę do załatwienie. Mówisz że mieszkasz przy lesie więc chyba dobrze znasz tą okolice. Wiesz coś może o szajce z zatęchłej groty, czy jak ich tam zwał, która napada na konwoje z kopalni? Potrzebuje informacji o nich. - powiedział opierając się przy tym o krzesło i wpatrując się w elfa.
Canis:
- Mieszkam przy lesie, to może nie do końca poprawne stwierdzenie. Może raczej mieszkam w lesie w zgodzie z naturą, nie psując jej warunków, jedynie w symbiozie. No niestety, cały rok las nie chce mnie żywić. - Powiedział z zasmuconą miną. - Nie lubię rozmawiać z pijakami. - Powiedział wskazując twoje piwo. - Zwłaszcza, że chciałeś mnie namówić na jakieś, nie pijam takich świństw.
- Opowiedz coś o tej "Zatęchłej grocie"l, bo nie za bardzo znam to miejsce, ale bardzo dobrze znam las. - Powiedział uśmiechając się :)
DarkModders:
jaszczur przękręcił kilka razy kufel ruszając za jego rączke wpatrując się w niego. Wreszcie spojrzał na elfa, uśmiechnął się wyczuwając że elf nie ma żadnych złych zamiarów.
- Rozumiem cie jeśli chodzi o piwo. - powiedział po czym odstawił na bok kufel - Czasem natura potrafi dać w dupe. Co do tej "Zatęchłej Groty" to urzędowali w niej bandyci napadający na konwoje z kopalni przejeżdżające do Efehidonu. Znalazłem ją nieopodal w niewielkim zagajniku. Nie umieć ci teraz tego określić w jakiej odległości to miejsce jest, byłem tam z dobry rok temu przyjacielu. Jedyne co po nich mi pozostało to ten list. - powiedział wyciągając zza pasa kawałek pergaminu z zapisanymi słowami bandyty, który nie podpisał się z imienia i nazwiska. List położył na stole i przysunął go do elfa.
Canis:
- Tyle drzew marnowane dla kawałków takiego papieru, to przykre. - Powiedział elf patrząc w kartkę, jakby bardziej do siebie, niż do ciebie.
- Napad na konwój, mówisz o sytuacji, gdzie 3 osoby strzelały do straży górniczej z wozem i końmi tak? To było przykre wydarzenie, tyle strachu, co wzbudziło to wśród ptaków i zwierzyny, na prawdę było to okrutne. A najgorsze było to, jak hańbili las zakopując metale pod drzewami. Okropieństwo. Pamiętam jak dziś ich szyderczy śmiech z tych wydarzeń. Jeden mówił, że żarty ze straży się udadzą i wyprowadzą ich w błędny zaułek, że jakiś Traumata, będzie zadowolony i że nigdy się nie zajarzą, że to stąd mają broń.
- A tak w ogóle poco ci to wiedzieć? Zginęli tam twoi znajomi? Serdeczne kondolencje jaszczurze. - Powiedział chyląc czoło.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej