Tereny Valfden > Dział Wypraw
Z pierwszymi promieniami Veris
Gunses:
Nocną porą z ukrycia wyszła maszkara. Potworność przemykała po pokładach, niczym śmierć zaglądała w oczy uśpionych marynarzy, niezauważona, niewykrywalna. Potwornością tą był Upiór. Upiór ÂŁowcy Burz. Każdy szanujący się statek ma swoje nocne mary, straszydła i duchy. A to zabitych marynarzy, a to wisielców dyndających na masztach. ÂŁowca Burz był młodym statkiem, miał już jednak swojego Upiora. Przybył na pokład, wskoczył na kasztel niby niesiony powiewem nocnego wiatru. Spotkał tam Gordiana. Upiór przeszedł obok niego, zza pasa wyjął zwinięty w rulon duży kawał skóry. Gordian nie mógł nawet przypuszczać, z czego ściągnięta była ta skóra. Upiór wskoczył na balustradę, uniósł do góry skórę i rozpostarł ją. Gordian widział setki, tysiące otworków i dziurek wyciętych i przekutych w skórze. Dopiero po chwili zorientował się, że patrzy w złe miejsce. Przez tysiące otworków przenikało światło księżyca, padało ono na deski pokładu, rysując na nich mapę. Mapę Valfden. Potem przez kilka godzin debatowali. Dopiero przed światem rozeszli się do swoich kajut.
Mohamed Khaled:
Kruk nie przespał wiele tej nocy, dręczyły go koszmary, widoki z niedawnej potyczki.. Te dzieci, to wszystko. To nie są rzeczy, które powinno się wiedzieć. Ale cóż, to może były koszmary, lecz takie realne, iż Mohamed uważał je tylko za prawdziwe zdarzenia.. Eh, ciężkie jest życie, zaprawdę ciężkie.
Khaled krzątał się po pokładzie, z miotłą, sprzątając. Nie była to jakaś wielce wymagająca sprawa, ale także istotna.
Melkior Tacticus:
Melkior tej nocy spał dobrze, postanowił pomóc w kambuzie przy śniadaniu. Najedzona załoga to dobra i zadowolona załoga, elf więc przeglądał zapasy myśląc co by tu przygotować. Padło na standardową jajecznicę na kiełbasie i z cebulką, brakowało tylko pieczarek no ale to nie był przecie rejs wycieczkowy.
Progan:
Progan również wstał wypoczęty. Jeszcze o świcie załatwił sprawy fizjologiczne, potem zaczerpnął wiadrem morskiej wody i umył się. Wyznawał bowiem zasadę, że czysta dusza musi żyć w czystym ciele.
Po tym wszystkim, kiedy rozbrzmiały rozkazy, Progan zajął się niektórymi z tych rzeczy.
Melkior Tacticus:
A tymczasem z kambuza dobiegło wołanie na śniadanie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej