Tereny Valfden > Dział Wypraw

Z pierwszymi promieniami Veris

<< < (12/28) > >>

Progan:
Progan wiercił się, ale w końcu zasnął wsłuchany w szum morza. Zasnął na modlitwie do Nalasa, modlitwie o spokojne wody.

Melkior Tacticus:
Melkior też sie wiercił w koi. Oczywiście po tym jak uporali się z prochem i armatami.

Nawaar:
Dhampir również nie miał spokojnego snu, co chwila się budził aby się rozglądać dookoła, czy ktoś nie czai się na jego życie. Rozglądając się zobaczył jak Melkior szamota się na swoim posłaniu, ale na szczęście nie krzyczał ani nie gadał. Jednak Silva nie mógł zasnąć, a nie lubił się tak męczyć i odłożył sztylet z klatki piersiowej i założył go na swoje miejsce tak jak resztę ekwipunku. Teraz, po cichu wyszedł aby się przewietrzyć oraz napić się trochę wody z beczki. Pociągając kilka łyków, które wcześniej nabrał przy pomocy kubka, a w końcu obmył sobie nią twarz i swoje blond włosy. Teraz wyszedł popatrzyć w morską otchłań, oraz obserwować okolicę. Jednakże na pokładzie stał sam kapitan. Widocznie tez nie mógł spać, ale dhampir milczał i nic nie mówił w jego stronę.

Gordian Morii:
Noc minęła dosyć spokojnie, Gordian wrócił do swojej kajuty dopiero gdy pierwsze promienie słońca wyjrzały zza horyzontu zwiastując nadejście kolejnego dnia. Tuż po zmianie kolejnej warty na pokładzie zrobiło się dość gwarno, bo John bardzo szybko przypomniał marynarzom o ich obowiązkach, a trzeba było sprawdzić żagle, przygotować śniadanie, zamieść pokład i kubryk jak również zarzucić kilka haczyków z resztkami wczorajszego prowiantu, zabranego jeszcze z Atusel by na kolację lub na obiad chwycić kilka rybek.

Lilith wyszła z kajuty kilka minut po tym jak wrócił do niej Gordian, nie mieli więc nawet czasu by zbytnio porozmawiać. Kapitan zdjął buty i spodnie i w samej koszuli rzucił się na łóżko by zdrzemnąć się kilka godzin.

//: Gunses, jeśli rozmawiałeś z Gordianem w nocy to napisz to jako retrospekcję.

Nawaar:
Dhampir cały czas czekał na pojawienie się oznak nastania poranka. Właśnie z tym porankiem kapitan wrócił do swojej kajuty, aby zaczerpnąć snu po ciężkiej nocy, która była dość ciekawa zwłaszcza, po niezapowiedzianym wystrzale jednego z dział. W końcu wszyscy powstawali, a dhampir mógł odetchnąć bo nikt nie czyhał na jego żywot. Sądził, że dwójka marynarzy, z którymi się pokłócił zejdzie do niego w nocy i bum Silvy by nie było. Jednakże tak się nie stało, ale wojownik ciągle czuwał. W końcu zostały wydane pierwsze rozkazy dotyczące różnych rzeczy. Silva postanowił sprawdzić maszty, a nóż coś się liny poluzowały albo coś innego. Silva podszedł do masztów i bacznie je obserwował, choć w głębi liczył że będzie siedział na bocianim gnieździe.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej