Tereny Valfden > Dział Wypraw
W imię zasad skurwysynu
Melkior Tacticus:
- Mają obóz 3 kilosy od wybrzeża ale... chuj wie co tam znajdziemy... Wpadamy i rozpierdalamy wszystkich nim się pozbierają.
Nawaar:
- Czyli zapierdol kogoś za nim, on zdąży to zrobić. No dobra, ale mowa była o łodzi tak?. Komu ją zabierzemy?, bo sami takowej nie posiadamy?. I dlaczego mam dziwne przeczucie, że nie wyjdzie nam to na dobre?.
Melkior Tacticus:
- Mojemu ojcu. - odpowiedział bez emocji, czy nawet cienia strachu - Potrzebujemy jeszcze 2 załogantów, myśle że u Tomiego znajdziemy odpowiednich idiotów.
Nawaar:
Dhampirowi te słowa zostały wyryte w pamięci, jakby jakiś starożytny rzeźbiarz wykuł je swoim dłutem. Dlatego chwilę przeanalizował te słowa. Ojcu!?. Swojemu ojcu!. Mamy ukraść statek samemu Aragornowi!?. Tym razem to dłuto mogło nie zostać naostrzone, ale mniejsza z tym. - Rozumiesz, że to może okazać się naszą zgubą tuż na samym stracie?. Takie statki są pilnowane zwłaszcza teraz, kiedy w każdej chwili wojna może zawitać. Jesteśmy dosłownie popieprzeni skoro, będziemy robić taką akcję. Jednakże nie mamy wyboru, trzeba działać. Powiedział z powagą w głosie.
Melkior Tacticus:
- Straż? W porcie? W nocy? Prędzej trafisz na ładną dziwkę w Ekkerund. Ale tak, podpierdalamy statek Aragorna. W najlepszym wypaku czeka nas Mor Andor. Odparł z uśmiechem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej