Tereny Valfden > Dział Wypraw

W imię zasad skurwysynu

<< < (8/43) > >>

TheMo:
Themo przewrócił oczami i zmierzył nowych marynarzy.
Yarpen, coś ty nam tutaj przytachał? Oni nawet liny nie utrzymają!
Zachował jednak te uwagi dla siebie, gdyż nie było czasu na szukanie innych, lepszych, którzy pewno kazaliby sobie sporo płacić. Wstał od krzesła gwałtownie je odsuwając.
-Niech będą. Idziemy na ten pieprzony statek! Mamy robotę!
Ruszył żwawym i o dziwo prostym krokiem w stronę wyjścia. Szarpnął za drzwi i pociągnął je do siebie wpuszczając trochę zimnego powietrza do dusznej karczmy. Przekroczył próg i podszedł do Silvastera. Nie zamknął drzwi, by towarzysze mogli przez nie przejść. W milczeniu czekał aż cała kompania się zbierze.

Thoran:
- Yarpen gdzie ty się tego nauczyłeś ? - powiedziałem wskazując na tymczasowych członków drużyny.
- Nie dość, że płyną z nami to na dodatek nie chcą nawet zaliczki. Co tu dużo mówić to chyba doświadczenie i słynna krasnoludzka charyzma - zaśmiałem się serdecznie. - Ale faktycznie nie ma co tracić czasu na głupie sprzeczki, bo Bękart w potrzebie. Nie tracąc więcej ani chwili, ruszyłem do wyjścia zaraz za TheMo.

Nawaar:
W końcu wyleźli. Powiedział w głowie na widok kilku bękartów, wychodzących z karczmy. - Rozumiem, że już idziemy do portu?. Odezwał się bez żadnych emocji, wciąż wpatrując się w niebo.

Melkior Tacticus:
- Wódka i obietnica złota potrafi wiele. Odezwał się Yarpen. Melkior prowadził ludzi na nabrzeże gdzie cumowała "Czarna Perła". Był środek nocy, port właściwie spał toteż nie zwracali na siebie zbytniej uwagi, zresztą... kto i po co miałby ich zatrzymać? Idą przygotować okręt na rozkaz Hrabiego. Tak też dotarli na okręt.
- Wciągnąć trap, podnieśc kotwice i rzucić cumy. Silva Thoran na żagle Wydawał polecenia stając przy kole sterowym.

Nawaar:
Dhampir dobrze trafił, że idą już w stronę portu. Tam trafili na statek ojca długouchego, płatki śniegu pięknie przyozdobiły łajbę, która miała nam teraz posłużyć, jako transportowiec w celu uwolnienia jaszczurki. Gościu ledwo, co się zjawił i już został porwany. Silva ciekaw był, co jeszcze może wydarzyć się z nim w roli głównej. Dhampir zamyślił się patrząc jeszcze na statek, gdy wydano polecenie stanąć przy jednym z żagli. Silvę nie interesowały statki, ale podstawowy kurs przeszedł więc chociaż nie będzie rzygał na pokład. Czas się brać do roboty. Powiedział w sobie w głowie, gdy jeszcze rozejrzał się, czy nie widać strażników morskich. W końcu się upewnił i w iście wampirzą dzikością, dhampir wskoczył na pokład statku, by tam stanąć przy jednym z żaglu i powoli odwiązując od niego liny.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej