Tereny Valfden > Dział Wypraw
W imię zasad skurwysynu
Nawaar:
- Rozumiem. Myślałem jednak, że znalazłeś wyjście z tej pułapki. Powiedział i kończąc narzucił na siebie wilczą skórę i popił trochę wódki z flaszki, aby rozgrzała nieco jego ciało i żołądek. - Jak stąd wyjdziemy?. Zapytał pochmurno rozglądając się, po pomieszczeniu swoimi oczami.
Melkior Tacticus:
- Nie pij tego! Pamiętasz co wóda Vlada robi z oczami? Jest tu tunel przemytników prowadzący za mury.
Nawaar:
Dhampir właśnie sobie przypomniał, co ta wóda robi ludziom i więcej jej nie tyknął, poza jednym maleńkim wypitym wcześniej łyczkiem, ten łyczek był tak maleńki, że to zaledwie kilka kropel się dostało do przełyku, a później do środka organizmu długowiecznego. Także nie powinno to mu nic zrobić. Jednak teraz się ucieszył, że znaleźli wyjście z arcytrudnej sytuacji. - To na co czekamy?. Spadajmy stąd zanim to wszystko wybuchnie, a my spalimy się na wiór.
Melkior Tacticus:
- No raczej. I wyszli tunelem za miasto, na śnieg i jeszcze większy mróz. W końcu był środek nocy, zauważyli też że "Czarna Perła" ucichła jakiś czas temu co było złym znakiem. Szeklana trzeba było prawie nieść tak był osłabiony. Od tunelu prowadziła wydeptana ścieżka nad jezioro gdzie znaleźli łódź należącą zapewne do przemytników, załadowawszy się na nią popłynęli w stronę okrętu który... stał w porcie! Wróg zdobył Perłę, dlatego więc strzelili w sumie dwa razy.
- Kurwa!
Nawaar:
Na szczęście opuścili miasto, które mogło ich uśmiercić bez większego problemu. Zima i mróz jednak nie sprzyjały podróżą mimo tych wilczych skór, który każdy na siebie założył. Jednakże najbardziej przesrane miał jaszczur z bełtem w klacie. Biedaczysko mogło zamarznąć na śmierć w dodatku trzeba było go nieść, bo nie miał siły. Jednak szczęście ich nie opuściło, bo znaleźli łódeczkę, na której mogliby bezpiecznie uciec do statku z pozytywnie zakończonym zadaniem odbicia kompana. Jednak Silva nadal widział w ciemnościach i zauważył, że Perła stoi w porcie i do tego nieprzyjacielskim porcie. Tutaj szczęście ich opuściło, bo na tej łajbie daleko nie popłyną, a na łodzi mieli całe zapasy jedzenia, jak i amunicji. Dhampir znowu zrobił się ponury i drżący z zimna powiedział. - Odbijmy go?. Wskazał palcem na statek.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej