Tereny Valfden > Dział Wypraw

Miękki niczym skała II

<< < (11/29) > >>

Evening Antarii:
Ręce przycisnęła mu jeszcze mocniej, tak, że zagłębiły się w śnieg. Wciąż przyciskała jego małe, choć odrażające ciało.
- Yhh..., nie wkurwiaj mnie, bo zaraz będzie po tobie... - jakby wymruczała to pod nosem. Straciła cierpliwość już do tych jego przekleństw i szarpaniny. - Powiedz, co to za śmierdząca maść i co wam kurwa te mury zrobiły, że je niszczycie? Może wtedy oszczędzę ci życie. I szybciej gadaj, bo nie chce mi się już marznąć...

Funeris Venatio:
Trablin nie odpowiedział, tylko chciał Cię ugryźć w udo. Znowu to udo... Może masz fajne nogi po prostu?

Evening Antarii:
Zostaw moje piękne nogi w spokoju! :( Eve lekko się zaniepokoiła, bowiem piękne nogi i jędrne uda, to jak wiadomo, podstawa. Lewą ręką chwyciła potworka gdzieś w okolice krtani, a prawą wyciągnęła miecz i przystawiła mu go do gardła.
- Odpowiedz, bo nie chce mi się z tobą tu już bawić. - Ostrze dotykało skóry trablina.

Funeris Venatio:
Stwór nie mógł się wyrwać, ale nie mógł też nic powiedzieć. Nie chciał - po prostu. Splunął na Ciebie, jednak nie trafił w twarz, tylko w piersi przykryte napierśnikiem.

Evening Antarii:
Evening spojrzała na biust. Ujrzała ślinę tego czegoś na swoim napierśniku. Fuuj... Wzięła w garść trochę śniegu i zmyła substancję.
- Dobra, to ja cię puszczę, ale masz mi wszystko wyśpiewać! I nie zwiewaj, bo i tak cię dopadnie albo moja strzała, albo miecz. Albo zaprowadzisz mnie do Orwella, kimkolwiek jest. No, wstawiaj mała ochydo. - rozkazała Eve, wciąż trzymając go za rękę, by nic nie kombinował. Musiała oczywiście się schylać, ale miecz miała w gotowości.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej