Tereny Valfden > Dział Wypraw
Jeden, by wszystkimi rządzić
Isentor:
Manuskrypty przedstawiały magów strzelających magicznymi pociskami do kul. Zajęci studiowaniem zapisków ledwie zauważyliście jak metalowe kule zaczynają lewitować kilkanaście centymetrów nad ziemią.
Elrond Ñoldor:
- Takie buty - powiedział pobierając energię magiczną ze swojej duszy pozwalając rozpłynąć jej po swoim całym ciele.
Pchnął energię do swoich obu dłoni rozkładając je jak znany w starożytności mesjasz który chciał by wszyscy byli dobrzy.
Wypowiedział słowa inkantacji dwukrotnie, raz skupiając się na jednej dłoni raz na drugiej.
- Izipash ipush! Izipash ipush! - energia magiczna wypłynęła z jego ciała i transmutowała pod wpływem inkantacji w skupisko iskier i małych spiralnych błyskawic. Dwie chmary, każda na osobnej dłoni, powiększała się pobierając coraz więcej energii magicznej z ciała czarodzieja. Po chwili dwa pioruny kuliste były gotowe do ataku. Czekał jednak na reakcję kolegów. Nie chciał niczego zrobić, co mogłoby zagrozić życiu komukolwiek.
Isentor:
- Nie podejmujmy pochopnych decyzji.
Kule lewitowały unosząc się coraz wyżej.
Elrond Ñoldor:
- Zdaję sobie z tego sprawę - uśmiechnął się lekko. Kontem oka widział kurz i szkielety.
Rakbar Nasard:
Rakbar zaczął rozglądać się po pomieszczeniu czy prowadzi z niego jeszcze jakieś wyjście, oprócz tego, którym weszli. Dodatkowo zaczął liczyć te kule, chciał mieć świadomość dobrze stworzonego planu...
Tymczasem żywiołak ognia wciąż lewitował nad głowami magów. Rakbar usunął go wiec z drogi nadlatujących kul.
Psioniczna bariera wciąż była utrzymywana, choć była to zapewne znikoma ochrona przy wielu atakach.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej