Tereny Valfden > Dział Wypraw

Jeden, by wszystkimi rządzić

<< < (14/78) > >>

Rakbar Nasard:
- Nie mitrężmy czasu, chodźmy dalej.

Elrond Ñoldor:
I szli. Czujni, zwarci i gotowi na obronę w razie potencjalnego niespodziewanego ataku z mroku jaki ich otaczał, rozświetlonego odrobinę kulami światła i żywiołakiem. Nie mieli wyostrzonych Wampirzych zmysłów, żaden z nich nie wypił mikstury która pozwoliłaby oczom przeszyć mrok. Przynajmniej te magiczne drobiny światła dawały otuchę. 

Rakbar Nasard:
Rakbar nabrał najwidoczniej obaw kolegi i otoczył swoje ciało szczelną psioniczną barierą złożoną z energii magicznej zaczerpniętej wprost z duszy.

Elrond Ñoldor:
- Nigdy ich nie rozumiałem - zaczął cichy monolog. - Byli władcami magii, władcami świata, potomkami smoków. Smoki mieli skrzydła, tak samo oni. Czemu do jasnej cholery nie budowali swoich siedzib na szczytach gór i innych wysokich, niedostępnych miejscach, na przykład latających miastach. Czytałem w jednej książce o czymś takim. Tylko zeszli do podziemi jak jakieś kretoszczury? - Elrond wylewał swoje żale nazbierane podczas tej wędrówki.

Isentor:
Po wędrówce w mroku w końcu natrafiliście na starożytne korytarze sanktuarium draconów. Pomieszczenia były naturalnie oświetlone przez magiczne kryształy rzucające ciepłe światło. Isentor pokierował was do okrągłej sali o średnicy nie większej niż 9 metrów. Na ścianach sali znajdowały się dracońskie manuskrypty przedstawiające panujących nad żywiołami magów. Podłoga usłana była metalowymi kulami, kupy kurzu, w które zamieniły się meble i kości szkieletów.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej