Tereny Valfden > Dział Wypraw

Jeden, by wszystkimi rządzić

<< < (50/78) > >>

Elrond Ñoldor:
- Albo koniec albo ostatnia próba. Nie może być inaczej... - powiedział do siebie ocierając nikły pot zmęczenia z czoła. Nie miał najmniejszego zamiaru siadać na tronie. Nigdy nic nie wiadomo.
Mając na uwadze zagrożenia jakie doświadczył, cały czas był skoncentrowany i czujny. Nie chciał by coś go zaatakowało znienacka albo, żeby sam wlazł w coś nieodpowiedniego. Jak tamte runy, które go nieźle namęczyły. Postanowi że wybada teren, sprawdzi czy do sali nie prowadzi inna droga, czy coś nie pisze na ścianach albo czy nie walają się gdzieś po kątach jakieś przydatne rzeczy. Tron oczywiście też chciał obejrzeć, ale z kilku metrów. Bliżej nie trzeba było podchodzić.

Rakbar Nasard:
- Heshar anash grishil!
W prawej dłoni skupił energię magiczną, tworząc tym samym ognisty płomień. Cisnął nim za pomocą telekinezy w stare zlodowacenie. Miał nadzieje, że magiczny ogień przepali na wylot zmarzlinę i otworzy mu drogę dalej. Nie poprzestał tylko na tym, chwilę wcześniej rozkazał żywiołakowi stworzenie kuli ognia, która w połączeniu z jego atakiem, powinna wypalić dostatecznie duży otwór, aby mag ognia Rakbar, zdołał się przezeń przecisnąć. Stworzony pocisk pomknął i uderzył w przeszkodę, co wywołało niemały huk i skwierczenie roztopionego lodu.

Isentor:
W sali znajdował się byt do złudzenia przypominający Elronda. Wyglądał na jego magiczny awatar, kopię, pustą skorupę uformowaną do wypełniania rozkazów. Awatar wypowiedział inkantacje aresh elishesh oshia hush ilishash pokrywając ciało kamieniem, dobył kostura ze srebra i ruszył do ataku.


//Przeciwnik tzn. awatar ma identyczne staty jak Ty.


Rakbar przemierzył kilkadziesiąt metrów w lodzie nim przedarł się dalej. Tunel kończył się tuż po ostatniej pułapce. Wchodził w wysoką sale tronową.

Elrond Ñoldor:
// Jaka jest odległość od przeciwnika?

Isentor:
//20 metrów.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej