Tereny Valfden > Dział Wypraw

Jeden, by wszystkimi rządzić

<< < (48/78) > >>

Isentor:
Rakbar kontynuował wędrówkę tunelem, im znajdował się głębiej tym temperatura niebezpiecznie spadała, w pewnym momencie natrafił na bryłę lodu. Zdawało się, że tunel został zalany i z powodu niskim temperatur zamarzł. Mag nie mógł ocenić na tyle metrów sięga lód. Musiał improwizować.


Elrondowi udało się przezwyciężyć iluzję, zdał sobie sprawę, że w rzeczywistości nie pokonał nawet metra drogi. Został uwięziony w pułapce runicznej wyrytej pod cegłami posadzki.

Elrond Ñoldor:
- Dreptać w miejscu do śmierci, nieźle - pomyślał.
Nie chciał by runy ponownie pochłonęły jego umysł. Na tyle na ile pozwalała mu widzieć obszar przed sobą kula wyczarowanego światła teleportował się do przodu. Z pułapki. Był jednak ostrożny. Nie chciał ponownie wpaść w coś niebezpiecznego. Ruszył do przodu.

Isentor:
Po przejściu kilkuset metrów Elrond napotkał przeszkodę w postaci metalowych ostrzy poruszających się wahadłowo. Ostrza rozciągają się przez 18 metrów, pomiędzy nimi zachowano 60 cm odstępu.

Elrond Ñoldor:
ÂŚwiatełko zgasło. Skoncentrował się i wypowiedział słowa inkantacji.
- Elisash! - z jego dłoni wypłynęła energia magiczna, która zmaterializowała się pod postacią kuli światła. Wysłał ją do przodu, w ostrza i teren za nimi. Przyglądał się wszystkiemu uważnie. Interesowały go wszystkie szczegóły, a w szczególności to, co jest za ostrzami.

Rakbar Nasard:
Rakbar był przekonany, że rozwiązanie leży - jak zwykle zresztą - w potędze ognia. ÂŻywiołak ognia, który podążał kilkanaście metrów za swoim panem, wyprzedził go teraz i zionął ogniem w stronę starożytnego lodu. Wykorzystał całe swoje magiczne jestestwo w celu wytworzenia ognistego podmuchu. Z rozłożonych dłoni wyleciał jęzor płomieni i uderzył w przeciwny sobie żywioł, rozbijając się na jego powierzchni. W tunelu zaczęło się ocieplać.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej