Tereny Valfden > Dział Wypraw
Jeden, by wszystkimi rządzić
Rakbar Nasard:
- Projekcja. - bąknął po czym kompletnie zignorował otaczającą go postać i wlepił wzrok w donice i ich zawartość. Rozpoznał od razu co się w nich znajduje: brzuchowiec, korzeń magiczny i starost górski. To co powiedział duch sprowadziło Rakbara do jednego tylko rozwiązania - wybrał brzuchowiec, bo to jedyna z roślin która ochroni go przed "zabójczymi oparami unoszącymi się przez następne sześćset metrów tunelu". Cholera, ja mam iść 600 metrów?! Podniósł donicę, pewnym ruchem zerwał roślinę po czym ją zwyczajnie zjadł. Najważniejsze były owoce, aczkolwiek ze względu na gigantyczny głód - zjadł całą. Po chwili ruszył dalej przez korytarz, oświetlając sobie drogę kulą światła, którą właśnie przyzwał.
- Elisash!
Rakbar skupił metr nad sobą energię magiczną uformowaną w kształt kuli. Po wypowiedzeniu jednoinkantacyjnej formuły zaklęcia, skupiona do tej pory energia magiczna zmieniła się w kulę emanującą jaskrawym białym światłem o średnicy 30 centymetrów i możliwością oświetlenia okręgu o 15-sto metrowym promieniu.
Elrond Ñoldor:
Usiadł na posadzce. Dalej nie było sensu już iść. Był zbyt osłabiony i spragniony. A przede wszystkim znudzony. Nie miał nic do jedzenia ani picia. Jedyne co mógł zrobić, to odświeżyć tkanki swojego ciała poprzez energię magiczną. Do końca nie wiedział czy to zadziała. Ale skoro jest w stanie z samej czystej magii wyrzeźbić sobie nowe nogi, pełne mocnych mięśni, odżywionej krwi, twardych kości i zapasu tłuszczu, to jakim problemem miało by niby być dostarczenie do organizmu owej tylko odżywionej krwi i? ÂŻadnym. Skoncentrował się, wgłębił w swoją duszę i wydobył z niej tyle ile potrzebował. A gdy energia przekroczyła cieniutką granicę między bytem astralnym, a materialnym, rozlał ową moc po swoim całym ciele. Tak po prostu, jak to robił, gdy regenerował swoje uszkodzone, zniszczone tkanki. Sprawił, by te jego, które już ledwo zipiały odnowiły się. Ponownie zatopiły się w odżywionej krwi.
Było mu obojętne czy zabieg się udał. Czy zadziałał tak jak tego sobie życzył. To nie miało najmniejszego znaczenia. Nie chciał niepotrzebnie zamartwiać się możliwym niepowodzeniem.
Skoncentrował się na powrocie. Był jednak trochę w nieciekawej sytuacji. Skoro krąży tym tunelem od kilku dni, oznaczało to, że w magiczny sposób został zamknięty w kole. Jedynym sposobem by z niego uciec i dołączyć do reszty było odnalezienie magicznej bariery, która ukrywała przed nim prawdziwą drogę.
Był magiem ziemi. Tunele były z kamienia. Dotknął jedną dłonią posadzki, drugą ściany i przelał w nią swoją energię. Stworzył połączenie, pomiędzy czystym żywiołem, który wypełniał materię wokół niego, a nim samym. Chciał poczuć czy gdzieś wokół niego na kamień działają jakieś dziwne, inne moce. Takie które zniekształcają go.
Oczywiście on sam mógł być poddany jakiejś iluzji. To chciał sprawdzić jako drugie.
// Z jedynego opisu tunelu wynika, że był to zwykły prosty tunel 2mx3m, bez żadnych odnóg i innych dziwnych rzeczy.
Isentor:
Rakbar natrafił na koniec tunelu, w zasadzie nie był to jego koniec, skończyło się podłoże. Przez następne 300 metrów rozciągał się wielki rów wypełniony metalowymi kolcami. Z daleka było widać koniec dołu oraz to, że tunel ciągnie się dalej w głąb podziemi.
Elrond wyczuł zmianę struktury tunelu niespełna kilka kilometrów przed nim. Poczuł zmianę struktury skały oraz wyczuł nowe minerały. Oznaczało to, że powinien już dawno dojść do celu. Najwyraźniej został poddany jakiegoś rodzaju iluzji lub ma do czynienia z magiczną anomalią.
Rakbar Nasard:
Rakbar posłał swoją kulę światła w miejsce kontynuacji tunelu, który przerwała przeszkoda i rozpoczął proces teleportacji. Zaczerpnął energie magiczną z duszy i zaczął nią oddziaływać na cząsteczki własnego ciała. Podzielił swoje ciało na małe cząsteczki, które zaczął transportować za pomocą energii magicznej, by na koniec ponownie uformować swoje ciało. Proces teleportacji własnego ciała za pomocą energii magicznej sie zakończył, a efekt można było zaobserwować - widząc Rakbara w miejscu oddalonym o ~300m od jego pierwotnej pozycji. Ominął kolce.
Elrond Ñoldor:
Skoro zwykła koncentracja pomagała w radzeniu sobie przeciwko zaklęć ze szkoły iluzji, może wykorzysta wszystkie swoje talenty by zrzucić z siebie brzemię niechcianej magii?
Usiadł wygodnie na posadzce. Zamknął oczy. Następnie przestał myśleć o czymkolwiek. Gdy jego myśli zamieniły się w czarną papkę pomyślał o czymś spokojnym. Czymś co sprawi że jego myśli z powrotem wrócą na swój tor. Siedział na kamieniu, pośrodku zimy. ÂŚnieg pokrywał polankę wokół niego, szron zmroził drzewa i krzaczki. ÂŚwierze powietrze wypełniło jego płuca. Gdy otworzył oczy oślepił go blask południowego słońca. Po chwili zdał sobie sprawę że to nie słońce go oślepiało, tylko wyczarowana przez niego kula światła. ÂŻe siedzi na kamiennej posadzce tunelu.
Wstał i rozprostował się. Wypełniała go energia. Ruszył do przodu. Wylał z siebie moc magiczną. Chciał by pochłonęła i zniszczyła wszystko, co mogło mu zagrozić.
// Medytacja.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej