Tereny Valfden > Dział Wypraw
Jeden, by wszystkimi rządzić
Elrond Ñoldor:
- Na pewno mamy jakiś problem z bezbłędnością i ogólną mechaniką, skoro kule nie robią to co chcemy i zmieniają swoje działanie co chwila. Jedynym sposobem by przekonać się, czy w ogóle mam rację jest sprawdzenie tego w praktyce. Może zacznę.
Elrond skoncentrował się na swojej duszy i energii magicznej, którym była ona przepełniona. Pobrał jej znaczną ilość. Skoncentrowała się w jego ciele. Wysłał w kierunku rąk, które rozwarł niczym jakiś kapłan podczas nabożeństwa. Wypowiedział słowa inkantacji:
- Aresh isgrash! - po tych słowach pierwsza połowa energii wypłynęła z jego ciała i zmaterializowała się pod postacią kamiennego głazu nad prawą dłonią. Wystrzelił pocisk w kierunku jednej z niebieskich kul. Dzięki mortokinezie nie mógł chybić.
Skoncentrowany na swojej energii pozwolił drugiej jej połowie wydostać się z ciała. Tym razem użył innych słów.
- Izipash ipush! - energia zmaterializowała się pod postacią pioruna kulistego. Brzęcząca kula wyładowań elektrycznych wirowała nad jego lewą dłonią. Pomagając sobie mortokinezą cisnął pociskiem w kulę, w którą chwilę temu starał się naładować mocą żywiołu ziemi.
Isentor:
Kula eksplodowała.
Elrond Ñoldor:
- Czyli bardzo możliwe, że trafiliśmy - uśmiechnął się.
Rakbar Nasard:
- Powtórz to raz jeszcze.
//2 kule niebieskie
//1 kula czerwona
Elrond Ñoldor:
Kiwnął tylko głową. Ponownie skoncentrował się na swojej duszy i energii magicznej która je wypełniała. Wydobył z niej odpowiednią ilość many potrzebnej do stworzenia dwóch pocisków.
Był cały czas skoncentrowany, więc wysłanie energii ze swojego ciała nie stanowiło dla niego problemu. Wypowiedział słowa pierwszej inkantacji.
- Aresh isgrash! - energia opuszczając jego ciało, zmaterializowała się pod postacią kamiennego głazu wprost nad jego dłonią. Dzięki mortokinezie cisnął pociskiem w niebieską kulę.
Po raz kolejny skoncentrował się na magii, która wypełniała jego ciało i wyciągnął ją na światło dzienne.
- Izipash ipush! - dzięki tym dracońskim słowom ukształtował ją w odpowiednią formę. Nad jego lewą dłonią zmaterializowała się kula wyładowań elektrycznych. Cisnął piorunem kulistym wprost w kule, którą zaatakował przed chwilą kamiennym pociskiem. Oczywiście tor lotu kontrolował mortokinezą.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej