Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pośród traw i starych drzew: Kwiat jednej nocy
Izabell:
Mężczyźni, czemu to zawsze sprowadza się do mężczyzn? Izabell niemal rozumiała problem, o ile można tak to ująć. Słowa Pani były jednak w pewnych momentach niejednoznaczne, ale elfka nie potrzebowała całej tej wiedzy. Teraz liczył się tylko kwiat.
- Jak mam to zrobić? To ma być ten sam, skradziony kwiat czy po prostu inny z tego gatunku? Po czym go poznam? I gdzie go szukać? - wyrzuciła z siebie potok pytań. Gdzieś w jej jaźni pojawiła się myśl, dlaczego driady nie mogą poradzić sobie z problemem same, ale może się myliła. Zresztą, to nie było ważne.
Progan:
- Posłuchaj... "Kwiat Jednej Nocy zaświeci tam gdzie łza Królowej Nocy spadnie kiedy Jeden z Dwóch przysłoni Gwiazdę". Kwiat paproci o który prosimy Ciebie zakwita w ostatnim tygodniu Hemis. Malva, przywiodła Cię tu, ona zaprowadzi Cię na Skraj. Dalej musisz iść sama, z biegiem strumienia. Kędy strumień rozedrze się, tedy pośrodku znajdziesz polanę. Tam szukaj Kwiatu Jednej Nocy. - powiedziała i skinęła na driadę obok Ciebie. Ta podeszła bliżej gotowa prowadzić Cię dalej.
Izabell:
- Rozumiem - odparła krótko. Kolejna zagadka z którą przyjdzie jej się mierzyć okazywała się niezbyt trudna, o ile nie było w niej żadnego kruczka.
- Mam zerwać kwiat, tak? Poza tym, jestem gotowa - skinęła głową na driadę, która przybyła, dając jej znak, że gdy tylko usłyszy odpowiedź, będą mogły ruszać. A kwestia zrywania kwiatu była o tyle ważna, że jeżeli tą część schrzani, wszystko pójdzie, ekhem, źle.
Progan:
- Masz zerwać kwiat. Pamiętaj, że to dla nas ważne. Kwiat ten zesłała nam bogini, abyśmy żyły w cnocie i poświęcały swe życie drzewom. Bez niego 'niektóre' z nas nie utrzymają swych ślubów, odejdą z lasu oddając się mężczyzną odwrócą się od ÂŚwiętych Drzew. Udaj się na polanę i zerwij kwiat. Zrób to, dla nas - powiedziała mała driada - Niech bogini Cię prowadzi. Idź.
Druga driada przystąpiła do Ciebie, kiwnęła na Ciebie
- Dawaj, pajdjem - rzuciła i zaczęła lekki bieg po wielkich gałęziach leśnego drzewa. Doprowadziła Cię tak do jednej z setek lian. Prowadziła w dół, jak to liana. W dole usłyszałaś szelest wody. Strumień.
Izabell:
Pożegnała opiekunkę lasu i ruszyła za przewodniczką. Gdy ta doprowadziła ją do liany, elfka znów miała zdziwko.
- Mam po tym zejść? Zjechać? - spojrzała na dół, zastanawiając się, czy wyląduje prosto w szumiącym strumyku.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej