Tereny Valfden > Dział Wypraw

Pośród traw i starych drzew: Kwiat jednej nocy

<< < (6/12) > >>

Progan:
Po wspinaczce udało Ci się dostać do domu driad. 


Tam drzewa wyrastaly z drzew. Z olbrzymich poziomych gałęzi wyrastały drzewka. Czasami zrastały się ze sobą. Tworzyły niesamowity żywy organizm żyjący dla i z driadami. Spojrzałaś w dół. Osada rozciągała się także na niższych gałęziach. Spojrzałaś w górę, tam też były leśne ścieżki. Driady biegały po nich. Przeskakiwały między gałęziami na lianach. Zauważyłaś pomiędzy gałęziami wielkie pajęcze sieci. Nie były niebezpiecznymi pułapkami, ale asekuracją w przypadku upadku. Driada która Cię prowadziła odwróciła się do Ciebie
- Takda, eto nasz dom. Serce drzewa. W etom balszoim drzewie żywot nasza Pani. Pani drzewa. Dawaj, pujdziem.
Jak powiedziała tak zrobiła, pobiegła po wielkim konarze prosto w stronę największego z wyrastających drzew. Było zrośnięte z trzech różnych gatunków, zaś pomiędzy pniami była przestrzeń, z której biła jasność światła. Weszliście do środka. Przestrzeń była oświetlona świecącym na żółto kapeluszem grzyba zwisającym z bocznych pni. W środku z lian i liści upleciony był hamak. Stało też tam naczynie z wodą oraz duży menhir z dziwną rzeźbą, w sumie niczego nie przypominała. I to wszystko. Przed menhirem leżała kobieta. Była jeszcze niższa niż swoje Twoja przewodniczka. Klęczała z wyciągniętymi rękoma w przód, głową dotykając podłoża. Jej włosy były żywymi listkami wierzby. Dlatego też zwać ją mieli Wierzbą. Wiedźmą Lasu. Kiedy usłyszała wasze kroki uniosła się, podparła się na jedne dłoni i spojrzała na Ciebie. Uśmiechnęła się niewinnie i potrząsnęła głową na przywitanie.

Izabell:
Idąc za driadą, Izabell podziwiala niesamowite miejsce, w którym się znalazła. Równie zaskakująca była siedziba Wiedźmy Lasu, jak i ona sama.
- Witaj, Pani - zaczęła elfka, kłaniając się lekko. - Przybywam z Konkordatu Puszczy i Kniei. Wieszczka podzieliła się ze mną informacją, że potrzebujecie pomocy. Co mogę dla was zrobić?

Progan:
- Elethea - uśmiechnęła się do Ciebie - Teworin bethen Saenth Ela?

Izabell:
Odwzajemniła uśmiech, lecz w jej przypadku towarzyszyło mu zakłopotanie. Niezrozumiałe dla niej słowa kompletnie zbiły ją z tropu. Rzuciła okiem na driadę, która ją tu przyprowadziła, szukając u niej pomocy.
- Przykro mi, ale nie rozumiem... - powiedziała jeszcze. Sytuacja zaczynała być stresowa.

Progan:

- Rozumiem - rzekła wstając. Sięgała Ci nie wyżej niż do pachy. Budowa jej ciała mylnie mogła wskazywać na to, że  driada ma kilkanaście lat. Twarz jej jednak była odmienna. Duże i wysoko położone oczy, niski usytuowany nos, długie, dużo dłuższe niż elfie uszy. Przemknęła obok Ciebie, chwytając Cię za dłoń pociągnęła za sobą niby szarpnięcie konia pociągowego. Wybiegła z Tobą przed swój dom. Przeciągnęła się unosząc do góry swe ręce. Pobliskie drzewa zatrzeszczały, ich konary wyciągnęły się podobnie. Powiodła oczami po swej osadzie i rzekła
- Jesteśmy córkami drzew. ÂŻyjemy dla nich i z nimi. Dają nam jedzenie, chronią od chłodu i leczą nas. A my chronimy je i doglądamy. Jesteśmy córkami, nie ma pośród nas mężczyzn. Bogini czuwała nad naszym rodem i zesłała nam kwiat, który wiąże kobiece żądze i ciekawość. Kwiat ten, wisząc u serca drzewa trzyma 'niektóre' z nas przy świętym życiu aż do czasu im naznaczonego. Mrok ogarnia las i jego dzieci. Kwiat Paproci przepadł. Ktoś go zabrał, ukradł. Przepadł on, a z nim każdego dnia ustępuje siła 'niektórych' z nas. Rozglądać się zaczynają za mężczyznami. Przeto świat miast pogrążył się dla kobiet w mroku, kiedy z pań stać się miały służbą, niewolnicami i nałożnicami. Izabell - rzekła Ci po imieniu - odszukaj Kwiat Jednej Nocy.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej