Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pośród traw i starych drzew: Kwiat jednej nocy
Izabell:
- Oczywiście, prowadź proszę - odparła zdziwiona gwarą, którą mówiła driada. Ledwo ją zrozumiała. Niemniej była już gotowa wyruszyć dalej. Poprawiła tylko swój ekwipunek.
Progan:
Driada prowadziła Cię leśną ścieżką pośród zimowego lasu. Stopy miała obwiązane jakimś zielem. Jej chód był spokojny, ale niesamowicie szybki. Mimo swojego niskiego wzrostu szła dziarsko i pewnie. Przeskakiwała z kamyka na kamyk, szukając ścieżek pomiędzy drzewami. Po chwili zauważyłaś, że obok idzie kilka innych driad. Doszłyście tak do drzewka. Drzewko było dość szerokie, bo średnica pnia przy ziemi miała wymiar jakiś 20 metrów. Drzewo miało gałęzie od ziemi do samego wierzchołka. A wysokie było, że hej! Driada złapała się gałęzi i zaczęła szybciutko wspinać się na górę. Do swej osady.
Izabell:
Elfka niepewnie spojrzała w górę. Wysoko, za wysoko dla mnie, pomyślała. Musiała jednak zareagować, zanim driada zniknie z zasięgu jej głosu.
- Nie jestem pewna, czy sobie poradzę - rzekła, nie tyle krzycząc, co nieco podnosząc głos. Rozejrzała się też wokół, szukając wzrokiem innych driad.
Progan:
//:Gałęzie są co 30cm, dające się uchwycić w dłoń.
- Ty dasz rade, ja wiernus w Tjebja. Ty jest rjebiata lasa. Mus Tjebja k'naszej Pani.
Izabell:
Rjebiata lasa? Dialekt driady zaczynał być irytujący. Niemniej przesłanie elfka zrozumiała. Złapała pierwszą gałąź, chociaż brakowało jej nieco pewności. Ventepi, miej mnie w swej opiece, pomyślała jeszcze i zaczęła się wspinać powoli, lecz bez zbędnych przerw. Nie spoglądała w dół. Nie miała raczej lęku wysokości, ale po co kusić los? Miała tylko nadzieję, że nie opadnie z sił zbyt szybko. Cel mógł być przecież dość wysoko.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej