Tereny Valfden > Dział Wypraw
Czystki
Nawaar:
W końcu udali się, do kanałów. Teraz wystarczyło zdać raport Yarpenowi, ale zanim się do niego udali Silva myślał nad alibi. - Powiedz mi, czy to rozważne było dawać im nie naszą kasę?. Co powiemy krasnoludowi?. Chyba nie będzie do nas strzelał?.
Melkior Tacticus:
- Yarpen chuja dostanie nie kase. Musi się solidnie wytłumaczyć z gówna w jakie nas wpakował. W końcu dotarli do siedziby Bękartów. Siedzący przy barze Yarpen skinął na nich ręką. Melkior podszedł i bez niczego wywrócił zydel na którym siedział krasnolud i przystawił mu ostrze sihila do gardła.
- W coś ty nas wpakował kurwa!
- Oddaliście przysługę temu miastu, teraz będzie o tym głośno przez miesiąc niewdzięczne sukinsyny... stworzyłem okazję by o nas usłyszano.
Melkior zabrał miecz i usiadł na taborecie nie wierząc w to co pieprzył krasnal.
- Cel był... przypadkowy. Powiedzcie, kto zatrudni nieznaną kompanie najemników do czegoś więcej niż pilnowanie świń? No kto kurwa?!
Nawaar:
Dhampir też z tego nic nie rozumiał. - Powiedz mi, jak to cel był przypadkowy?. Musiałeś coś o tym wiedzieć wcześniej, kto nas wynajął?.
Melkior Tacticus:
- Nikt, dowiedziałem się o tej bimbrowni od ludzi... idealny odosobniony cel. Puści się wieści ż eto my. Nie wiem i nie chce wie wiedzieć czyje to było.
- Ale ja ci powiem, zadarliśmy z jakimś Vladimirem. Domyślam się że to jakaś mafia.
Krasnolud trochę zbladł, wstał z ziemi napił się wódki.
- Czyli wpakowałem nas w prawdziwe gówno... ta... to przemytnik, havekar, handlarz narkotyków i nielegalnego alkoholu. Swoich wrogów lubi nabijać na pale. ÂŚrednia ryba w tym biznesie.
Nawaar:
- ÂŚrednia, nie średnia ale zagraża naszemu przedsięwzięciu. Musimy się go pozbyć, bo lipa będzie o ile oczywiście on się nas nie pozbędzie pierwszy. W sumie wiedzą już, gdzie się kryjemy. Jak myślisz ile nam pozostało czasu, dopóki się tu nie zjawią?.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej