Tereny Valfden > Dział Wypraw
Droga ku stabilności duszy
Isentor:
Devristus unosił się pod sufitem niczym niesforny balon, który uciekł z rączek nieostrożnego dziecka. Strażnicy stali z osłupieniem wpatrując się w maga.
Devristus Morii:
Hej! Ogarnijcie się, albo komisarz Georg i Respev dowiedzą się o Waszym osłupieniu w obliczu niespotykanej sytuacji. Jako rycerze królestwa Valfden macie być przygotowani na wszystko. Na wieży przylegajacej do tej bramy leży nieprzytomny alchemik Hegert, który wbrew mojej woli doprowadził mnie do tego stanu. Chcę, żebyście tam poszli, skuli i zamkneli za kratami. W tej chwili teraz to jest najważniejsze. No ruszać się!
Isentor:
Strażnicy jednomyślnie pobiegli na wieże. Devristus nadal unosił się przy suficie.
Devristus Morii:
Devristus przynajmniej nie obawiał się, że wyleci poza planetę. Unoszenie się pod sufitem 2 albo 3 metry nad ziemią było o wiele bardziej bezpieczniejsze niż dryfowanie ku stratosferze. Z drugiej strony to było niesamowite uczucie, unoszenie się w powietrzu nie czując ciężaru swojego ciała. Dawało to jakąś radość elfowi, który większość swojego życia spędził stąpając po ziemi. Niesamowita niespodzianka i odskocznia od codziennych spraw. Jednakże gdy tak wisiał i czekał na powrót strażników, lisz wpadł na pomysł. Dotarło do niego, że przecież panuje nad swoim ciałem i nad procesami w nim zachodzącymi w jego wnętrzu, dzięki energii magicznej. Postanowił tego skorzystać i wydalić z siebie miksturę lewitacji. Skupił się i rozprzestrzenił swoją energię na całe ciało, co sprawiło, że był świadomy każdego procesu, który w nim teraz zachodzi. Lata ćwiczeń nad odżywianiem tego ciała za pomocą magii dało mu wiedzę, który składnik jest od czego i jak powinno to wyglądać. Kiedy lisz zlokalizował cząstki mikstury Hegerta, z pomocą energii magicznej zaczął je usuwać w raz z potem.
Isentor:
Nic się nie stało. Devristus nie do końca rozumiał na czym polega odżywanie się energią magiczną. Nadal lewitował pod sufitem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej