Tereny Valfden > Dział Wypraw
Droga ku stabilności duszy
Devristus Morii:
Elf obudził się z bólem głowy i obolałym ciałem. Prawdopodobnie było to spowodowane upadkiem w domu Hegerta. Wtem poczuł powiew wiatru i automatycznie chciał zrobić ruch. Znowu zabolało i lisz doświadczył oporu. Spojrzał w dół i ujrzał, że jego ciało spętane jest liną. W tym momencie chciał coś powiedzieć,ale poczuł coś w ustach, coś co utrudniało mu wypowiadanie słów. Następnie usłyszał przywitanie, więc spojrzał w stronę dźwięku.
Isentor:
- Dotychczas nękałem samotnych, przywiązanych do kufla idiotów, którzy popadali w depresje. W moim towarzystwie powracali do życia i gotowi byli nawet sięgnąć nieboskłonu. Omamiałem ich dobrą gadką i namawiałem do próby lotów po wypiciu mojej mikstury lewitacji. Niestety próby lotu za każdym razem kończyły się krwawą plamą obiektu testowego. Ale teraz! Teraz mi się udało! Tak jak wspomniałem Ci podczas naszej kolacji, udało mi się ukończyć miksturę lewitacji. I to właśnie Ty! Wielki Hrabia Devristus Morii doświadczy lewitacji na własnej skórze! Dzięki mojej miksturze będziesz w stanie dosięgnąć gwiazd!
Hegert zbliżył się, by odciąć linę do której dosłownie zacumowany był Devristus.
Devristus Morii:
//Isu czy to jest tak, ze jak on przetnie to ja spadne? Czy moglbys mi opisać wymiary dachu?
Isentor:
//Wieża ma powierzchnię 25m2. A to nie jest tak, że na tym polega element zaskoczenia wyprawy byś tego nie wiedział?
Devristus Morii:
Mimo tego, że był przywiązany i nie miał dłoni elf miał w zanadrzu wiele sztuczek, których nabył podczas nauki w Pakcie pod okiem Isentora i innych mistrzów. Spojrzał na Hegerta wzrokiem pełnym pogardy, który chwilę później stał sie bezpostaciowy i nie wyrażającym żadnych uczuć. Lisz zebrał całą swoją energię magiczną i skupił się na szyi Hegerta. Zaatakował alchemika poprzez uniesienie go i duszenie do momentu aż ten nie zemdleje. Lisz patrzył na desperacki akt ratowania się wynalazcy, ale nie mógł odgonić tego czego nie mógł złapać. Nie mógł się przytrzymać czegoś, czego nie widział. Czuł tylko nacisk na jego krtań i tchawicę, który utrudniał mu oddychanie. Devristusowi zdawało się, że widzi cienką granicę pomiędzy aktem życia a aktem śmierci. Zbliżał się nieuchronnie do tego ostatniego, ale przestał dusić porywacza, gdy ten stracił całkowicie świadomość. Nie zabił go, bo byłby to akt miłosierdzia względem niego. Jednakże przez jakiś czas Hegert będzie nieprzytomny.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej