Devristus przynajmniej nie obawiał się, że wyleci poza planetę. Unoszenie się pod sufitem 2 albo 3 metry nad ziemią było o wiele bardziej bezpieczniejsze niż dryfowanie ku stratosferze. Z drugiej strony to było niesamowite uczucie, unoszenie się w powietrzu nie czując ciężaru swojego ciała. Dawało to jakąś radość elfowi, który większość swojego życia spędził stąpając po ziemi. Niesamowita niespodzianka i odskocznia od codziennych spraw. Jednakże gdy tak wisiał i czekał na powrót strażników, lisz wpadł na pomysł. Dotarło do niego, że przecież panuje nad swoim ciałem i nad procesami w nim zachodzącymi w jego wnętrzu, dzięki energii magicznej. Postanowił tego skorzystać i wydalić z siebie miksturę lewitacji. Skupił się i rozprzestrzenił swoją energię na całe ciało, co sprawiło, że był świadomy każdego procesu, który w nim teraz zachodzi. Lata ćwiczeń nad odżywianiem tego ciała za pomocą magii dało mu wiedzę, który składnik jest od czego i jak powinno to wyglądać. Kiedy lisz zlokalizował cząstki mikstury Hegerta, z pomocą energii magicznej zaczął je usuwać w raz z potem.