Tereny Valfden > Dział Wypraw
Droga ku stabilności duszy
Devristus Morii:
Jeszcze zobaczymy
W sumie spodziewał się takiej odpowiedzi, ale zaskoczyła go ona. Odszedł od bramy wschodniej by przysiąść na pobliskiej ławeczce. Stąd miał dobry widok na okolice, ale także wtapiał się w otoczenie. Kto zwraca uwagę na szarego człowieczka, ubranego w łachy jak on, który spokojnie odpoczywa sobie siedząc. Mare westchnął i zaczął układać myśli w swojej głowie, jednocześnie też lustrując otoczenie. Szukam kulejącego człowieka o imieniu Feret, który jest podpalaczem, piromanem. Widziany był przy bramach miasta i prawdopodobnie jest już w jego zasięgu. Wczoraj był przy tej bramie około północy. Wczorajsza warta strażników musiała widzieć kogoś kulejącego i w którą stronę się udali, przecież to ich praca. myśli Marego biegły jak szalone. Wdech i wydech sprawił, że poczuł się lepiej. Trzeźwy i spokojny Informację o zmianach straży mogę zdobyć u komisarza Georga lub pana Respeva, ale to Georg kazał mi się do niego zgłaszać w razie co.
Po tej ostatniej myśli, niewolnik wstał i ostatni raz przyjrzał się ludziom i budynkom w okolicy, następnie wyruszył w kierunku rynku do pana komisarza.
Devristus zwiedzał stoiska kupców, rozmawiał z ludźmi i starymi przyjaciółmi. Musiał jakoś przeżyć do godziny 20, o której to miał umówione spotkanie z Hegertem. Zdziwiło lisza to, że alchemik chciał aby przyszedł sam. Sprawiło to, że niedaleki mistrz czarnej magii postanowił uważać bardziej niż zwykle, szczególnie jesli będzie częstowany specyfikami kupca lub co gorsze wymieszane z trunkami. Znał charakterystyczne zapachy większości alkoholi, ale jednak te mogły się połączyć z zapachem dodatku zmieniając się zupełnie. Ciężko żyć na granicy istnienia.
Kiedy elf spojrzał na zegar w jednej z witryn sklepów, uświadomił sobie, że wybiła 19:40. Zostało mu tylko 20 minut do spotkania. W pośpiechu sprawdził kieszenie i wyciągnął kawałek kartki, na którym było coś nabazgrolone. Brzydkie pismo Hegerta utrudniało odczytanie adresu, jednakże po krótkiej chwili udało się to liszowi. W wielkim skupieniu i przytomności umysłu ruszył pod wskazany adres.
Isentor:
Oboje dotarliście do celu.
Devristus Morii:
Do budynku w którym przebywał komisarz Georg wszedł Mare. Ukłonił sie i podszedł do wcześniej wspomnianej osoby i rzekł:
Komisarzu Georgu potrzebuję pomocy w sprawie Fereta. Chciałbym wiedzieć jacy strażnicy stali wczoraj o północy przy wschodniej bramie?
Sotjąc przed drzwiami do domu Hegerta, elf poprawił swoją zbroję. Chrząknął i zapukał do drzwi.
Panie Hegercie, to ja
Isentor:
- Witaj. Warta tych strażników zaraz się rozpocznie, powinni zbierać się teraz do wymarszu. Choć ze mną może uda nam się ich jeszcze złapać.
- Proszę!
Devristus Morii:
Chodźmy
Mare ruszył za sławnym rycerzem w Atusel komisarzem Georgiem. Kiedy szedł tak za nim czuł się przytłoczony jego posturą, które emanowała odwagą i pewnością siebie. Niewolnik chciałby kiedyś wytwarzać taką aurę wokół siebie. Niestety wiedział, że na tę chwilę nie ma opcji o ile hrabia Verran wyrazi zgodę. Westchnął.
Lisz wszedł do mieszkania i zamknął drzwi. Stanął w przedpokoju i czekał aż gospodarz tego domostwa da jakieś wskazówki co dalej lub przyjdzie go przywitać. Wszkaże był to jeden pożądanych przez Devristusa ludzi do rytuału i był szalonym alchemikiem, także elf mógł spodziewać się wszystkiego.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej