Tereny Valfden > Dział Wypraw
Droga ku stabilności duszy
Devristus Morii:
Dobrze, wiec powiedz mi co wiesz.
Mare mial szczescie, ze Dev zaopatrzyl go w czesc pieniedzy wczesniej. Wszak tylko on teraz mogl je podawac kupcom, pomocnikom itd. Podczas tej wyprawy zastanawial sie czy nie jest wstyd tak wielkiemu magowi byc kaleka, nie miec dloni. W dodatku jego Pan byl liszem, wiec jak go to stawia w swietle wielkich magow. Jak on teraz moze byc przydatny.
7 017 - 500 = 6 517 grzywien
Isentor:
- Dziękuję. Feret widziany był w tym tygodniu około północy przy wschodniej bramie.
Devristus Morii:
Wiesz moze co tam robil i co robi w Atusel? Czy wiesz jak moge go rozpoznac tj. mozesz mi go opisac?
Zapytal Mare patrzac na pomarszczona, pelna bruzd twarz Tedda, ktora mimo swojej brzydoty nadawala doswiadczony i tajemniczy aspekt jego obliczu. Unoszacy zapach tytoniu nie byl tez zbyt przyjemny, jednakze w tej czesci atusel bylo to standardowy zapach, tak samo jak bagiennego ziela. Niewolnik przez chwile sie zastanowil czy bedzie kiedys takim Teddem.
Isentor:
- Podobno kuleje. To wszystko.
Devristus Morii:
Dziekuje Tedd.
Elf skinal glowa i ruszyl w strone wschodniej bramy. Chcial zobaczyc jak wyglada tam topografia miasta, jak wygladaja budynki i co jest za wschodnia brama. Wszakze moga tam byc wskazowki odnosnie podpalacza albo moze podpalenie juz sie odbylo. Ostatnie wskazowki, ktore zdobyl od Tedda strasznie ograniczaja kregi podejrzanych z wszystkich mezczyzn przebywajacych w Atusel, do wszystkich kulejacych. Moze ktos widzial gdzie poszedl kulejacy mezczyzna w tamtej czesci tego roslego miasta portowego.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej