Tereny Valfden > Dział Wypraw

Gdy Mirty nie daje zaznać spokoju

<< < (29/37) > >>

Rakbar Nasard:
- Ta, przydadzą. Takie złodziejstwo się tu szerzy, że gdyby banderze były w cenie, to z każdego zakonserwowanego ciała by te bydlaki pozdejmowały. Tylko ze względu na twoją funkcje je zostawię... - powiedział, po czym ruszył do wyjścia.

Canis:
 <facepalm> - Chwycił sie za głowę ale szedł dalej.


Szliście i szliście a tunele były już wyczyszczone. Po krótkim spacerze, wyminięciu dwóch korytarzyków dotarliście do wejścia/wyjścia. walcowatego pomieszczona o średnicy 5 metrów, miejsca pod kapliczką. Jaszczur podskoczył w górę wybijając się z nóg i chwycił krawędzi kapliczki. następnie siłą mięśni podciągnął się, w drapał na górę.

- Pomóc? - zapytał podając rękę by pomóc wydrapać się z tunelu.

Rakbar Nasard:
- Nie. - krótko odparł, bo tuż za nim podążał golem, który chwycił i uniósł Rakbara na wysokość otworu w ziemi. - Wypadałoby tutaj jakieś schodki zbudować. Powiedzmy, podrzucić to pod cele wydziału infrastruktury.
Golem nieudolnie, ale jednak bez problemów, wydostał sie na powierzchnię, rozsypując i nieco spłycając różnicę wysokości.
- A tereny są wokół cmentarza są w miarę czyste? Byłoby nieporozumieniem przyjść do Mirty, powiedzieć że sprawa rozwiązana, kiedy po lesie nadal ganiałby większe grupki nieumarłych.

Canis:
- Nie jesteśmy we 2 w stanie całych tuneli pod Mirty przejrzeć. Możemy pozabijać to co spotkamy idąc przez las. - Gdy kończył mówić, tak za jego plecami zza jednego z grobowców zaczęły wychodzić zombie w ilości 4 sztuk.

Salazar nie był świadomy tego. zapach zgnilizny unosił się na tym cmentarzu zawsze.

4x Zombie 10 metrów od was. jaszczur nie widzi zagrożenia.

Rakbar Nasard:

- Uważaj! - szturchnął towarzysza i wskazał ręką na zbliżające się zagrożenie. Golem przystąpi w mig do ataku. Biegł niczym taran dodatkowo wspomagając się swoimi łapami. Wyglądał jak człowiek przedzierający się przez zarośla, jednakże dłonie miały inny cel. Ich siła przetrąciła kark pierwszego zombie, który bezwładnie opadł na ziemie. Szczęka chodziła mu raz w dół, raz w górę, uwydatniając ciągłą żywotność i nieskończoną agresywność.

Drugi zombie miał mniej szczęścia. Został schwytany przez gliniastą istotę i rozerwany w pół, bowiem ręce golema chwyciły go po obu końcach i naparły całą siłą, rozszerzając między sobą dystans. Flaki i płyny ustrojowe wypłynęły na ziemię, a zombie w swoim monotonnym gniewie, wgryzł się w ramie swojego agresora. To na nic, bowiem golem z gliny nie był istotą z krwi i kości. Chwycił potem obiema dłońmi za jego głowę i tak mocno ścisnął, że zawartość czaszki rozbryzgła na okoliczne groby i niemal dosięgła twarzy Salazara.


3x Zombie (w tym jeden ze złamanym karkiem)

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej