Tereny Valfden > Dział Wypraw
ÂŁodzie przemytników
Thoran:
Trzech, trzech... Cóż walka nie ma sensu, otwarta walka nie ma sensu. W zasadzie żadna potyczka w tym przypadku nie może się udać.- pomyślał Thoran. Nie pozostało nic innego jak podkraść się jakimś cudem do tego statku, ale do tego potrzeba osłon i czasu, żeby zaobserwować co robią Ci nieszczęśni przemytnicy. Z drugiej strony umysł Thorana zaprzątała inna sprawa. Trup. Trup, który pozostał. Ech, za głupotę trzeba płacić, mam nadzieje, że dzisiaj jego koledzy nie wrócą...
Thoran postanowił obserwować przez chwilę obóz i jego otoczenie...Potem miał przystąpić do akcji....
Gordian Morii:
Tak siedziałeś ukryty za kępą jakiejś trawy albo innego zielska nasłuchując i obserwując wszystko to co działo się przed Tobą. Chociaż w sumie to tuż to bardzo przesadzona wartość. Kilkadziesiąt metrów niżej. Przemytnicy pościągali broń i rzucili ją na skrzynie przykryte brezentem. Jeden gotował jakąś potrawkę, drugi cerował skarpetę, a trzeci... a trzeci właśnie przyniósł z namiotu trzy butelki marynarskiego grogu. Czyli rumu lekko rozcieńczonego cytrusami, od tak dla smaku.
Thoran:
Broń została odłożona, alkoholik poszedł w ruch tak to jest szansa- pomyślał Thoran, zastanawiając się jak zaskoczyć przeciwników. Najpierw jednak Thoran musiał opuścić klif... Wysokość była całkiem spora, więc trzeba poszukać jakiegoś bezpiecznego zejścia, a w tym czasie, rum może zacząć działać...
Gordian Morii:
Na dół wiodły dwie ścieżki. Jednak stroma wiodąca prosto do wody i zawierająca się mniej więcej w trzech rzeczach jakim był rozpęd, odbicie i skok, oraz druga wydreptana ścieżka przemytników wiodąca prosto do ich obozowiska.
A tym czasem na dole butelka zaczęła krążyć. Podobnie było z michą. Jedzenie i zapijanie tego jedzenia było czymś co przemytnikom zdecydowanie odpowiadało. Szybko wyłożyli się na piachu podparli rękoma głowy i śmiejąc się głośno grzali sobie nogi przy ognisku. Tobie zaś zaczęło doskwierać zimno. Bo to przecież końcówka Atunus. Hemis już stała u bram, a wraz z nią chłodne w tej części wyspy deszcze i przeszywające wichry.
Thoran:
Tia, pogoda faktycznie dawała o sobie znać. - Przyrody nie oszukasz.- mruknął Thoran. Wędrowiec nie był zwolennikiem różnego rodzaju zjeżdżalni, poza tym woda na pewno nie była za ciepła. Dlatego też skierował swe kroki w stronę ścieżki wykorzystywanej przez przemytników... Modląc się w duchu, o to, aby rum pozwolił zasnąć strudzonym wartownikom. Cóż alkohol, żarcie, ciepło ogniska do tego pozycja leżąca... Nic tylko spać...
// Mam rozumieć, że jest noc i mam kare do finisherów ?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej