Tereny Valfden > Dział Wypraw

Buty dla pirata

<< < (3/6) > >>

Nawaar:
Dhampir nie miał czasu, na zabawę w mig wyciągnął z pochwy srebrny miecz i czekał na bliższe podejście dwóch bestii. Silva widząc bardzo dobrze w nocy, mógł bez większego problemu uniknąć szarży pary kresharów i tak też się stało. Bestie już były parę, metrów od dhampira z kłami chciały się wgryźć w jego nogi, gdy w samą porę Silvaster przeskoczył nad ich głowami, lądując 3 metry za nimi. Następnie szybko się odwrócił, jak obie bestie, które znowu przystąpiły do szarży. Dhampir przeturlał się na bok unikając, przewrócenia przez jednego. Po udanym przewrocie Silva trzymając broń oburącz zdążył zahaczyć ostrzem o tylną łapę przeciwnika. Ranny stwór przeleciał kawałem, po czym padł. Więcej nie mógł wiedzieć, gdyż drugi zdołał skutecznie przewrócić wojownika wytrącając mu miecz. Kreshar już miał się wgryźć w górne aorty, gdy Silva sięgnął, po sztylet i przebił nim szyję bestii. Stwór z rozdziawioną gębą zdążył delikatnie zawyć, po czym zastygł w miejscu aby następnie obalić się na stronę i zemrzeć. Silva szybko wstał i dobywając miecza, podszedł do już podnoszącego się kreshara. Bestia próbowała się jeszcze bronić machając pazurami, ale utykając na tylną łapę nie wiele to jej dało. Mimo wszystko dhampirowi ciężko było podejść, więc wziął rozbiegi i przeskoczył bestię, ta mając problem żeby się obrócić nie spodziewała się ataku. Dhampir trzymając miecz w rękach znów zranił kreshara, ale tym razem w drugą łapę. Potwór znów zawył, a następnie się obalił, więc kończąc tą walkę Silva podszedł do bestii i silnym uderzeniem miecza w łeb bestii padła. Miecz utknął w czaszce, by po sekundzie wyjść razem z elementami mózgu i krwi, która zaczęła obwicie wylewać się z naczynia. Dhampir jednak, po zakończonej walce nie chciał jeszcze obrabiać zwierząt, wolał chwilę poobserwować.

// Umiejętność rasowa "Dziecię świtu", żeby nie było

Gordian Morii:
Kreshary leżały tak jak miały leżeć, jeden poharatany krwawił jak diabli, drugi z przebitym gardłem powoli się wykrwawiał, lecz życia nie było w nim wcale.

Nawaar:
Dhampir rozglądał się dość długo, teraz jeszcze jednym solidnym pchnięciem miecza w poharatanego kreshara skończyły jego męki. Następnie zabrał się za oprawianie zwierzyny, wyjął swój srebrny sztylecik i rozpoczął taniec. Najpierw ponacinał skórę kota, przy łapach powoli ją ściągając, aż do pleców tam zrobił kolejne nacięcie, dzięki temu skóra została ściągnięta, aż do głowy a przy głowie ostatnie cięcie na czaszce i jedna została w ten sposób zdjęta. Teraz zabrał się za kły, srebrny sztylet został wbity w dziąsła krashara, a następnie delikatnie podważany do tego stopnia, że kły same wychodziły. W końcu zabrał się za pazury, przy łapach tutaj robił tak samo jak, przy kłach lecz ciut delikatnie podważał, aby nie pękł żaden pazur. Analogicznie postąpił tak samo z drugim kociakiem. W ten oto sposób Silva pozyskał trochę trofeów, ale jednak jeszcze mu brakowało. Schowawszy wszystko do torby ruszył dalej w głąb polany.

Pozyskuje :
32 pazurów kreshara
4m2 skóry kreshara
8kły kreshara

Gordian Morii:
I szedłeś tak, i szedłeś w ten głąb polany, który jak już wcześniej pisałem był wielką łąką po drugiej stronie zagajnika grzęznąc co chwilę w rozmokłej ziemi. brnąłeś jednak dalej z nadzieją wypatrzenia jakiejś zwierzyny, lecz prócz kilku przebiegających dalej zajęcy nie spotkałeś niczego co byłoby dla Ciebie interesujące. Naraz wpadłeś nogą w jakąś jamę, a z jej wnętrza usłyszałeś jakiś pomruk.

Nawaar:
Dhampir tak szedł i szedł, przez wielką polanę i gęstwinę traw, gdy nagle jego noga utknęła w jakiejś dziurze. Silva wyciągając ją usłyszał jakieś pomruki. Właściwie nie wiedział dlaczego, ale postanowił sprawdzić to swoimi dhampirzymi oczami. Przystawił głowę do otworu, tam gdzie przed chwilą była jego noga. Miał nadzieję, że to dojrzy nim coś zaatakuje go nie wiadomo skąd.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej