Tereny Valfden > Dział Wypraw
Buty dla pirata
Nawaar:
Nazwa wyprawy: Buty dla pirata
Prowadzący wyprawę: Gordian
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Podstawy łowiectwa
Uczestnicy wyprawy: Silvaster
Dhampir zastanowił się gdzie, by tu pójść aby zdobyć wymaganą ilość skór. - 10 metrów rozumiem. Znasz, może jakieś najbliższe miejsce, gdzie jest dużo zwierzyny łownej?.
Gordian Morii:
Pirat wyciągnął fajkę, wytrzepał cały zgromadzony w niej popiół uderzając nią o kant beczki przy której siedział i ponownie nabił ją świeżym tytoniem.
Zapałka odpalona pociągnięciem o draskę oświetliła na sekundę twarz starego człowieka, który już po chwili znów z upodobaniem zaciągał się dymem.
- Chłopie czy tam panie, kurna... - zaczął
- Dałem ogłoszenie, że szukam myśliwego, tak? No tak. Zgłosiłeś się Ty, tak? No tak. To co się chłopie pytasz mnie, zleceniodawcy gdzie masz szukać zwierząt? No chyba wiadomo, że nie w mieście. Nie?
Nawaar:
- Masz rację w takim razie idę. Oczekuj mnie za niedługo. Powiedział dhampir wychodząc z karczmy, a następnie z portu. Zastanawiając się gdzie iść, ruszył traktem w stronę stolicy wyspy.Silva mógłby pójść do, pobliskiej dżungli ale czuł, że tam sobie nie poradzi z tamtejszymi stworzeniami. Dlatego wybrał znacznie bezpieczniejszy odcinek, który był na tyle długi, pomiędzy dwoma miastami a terenów leśnych po drodze było dość dużo, że można być pewien trafienia na jakieś dzikie zwierzęta.
Gordian Morii:
//: Słuchaj, to jest misja w której sam kreujesz swoją fabułę. Nie możesz znajdować przeciwników sam, ale nie możesz też iść na pałę przed siebie, bo na trakcie raczej nie spotkasz zwierząt. Druga sprawa jest taka, że dżungla jest od Atusel oddzielona około 200 kilometrami przestrzeni pól, łąk, gajów, etc. Więc pobliska to jest nie to słowo.
Szedłeś sobie tak traktem, a był wieczór. Nic się nie działo, chociaż szansa spotkania przydrożnej bandy złodziei, rabusiów czy bandytów sukcesywnie wzrastała wraz z oddalaniem się od bezpiecznego Atusel.
W sumie nuda.
Nawaar:
Dhampir idąc traktem nie napotkał przeszkód, co dziwiło go trochę. Spodziewał się bandytów i innych takich, na swojej drodze. Jednak tak sobie myśląc, postanowił zejść ze ścieżki i udać się w lewą stronę, czyli do najbliższego lasu. Tam musiał coś spotkać, a nawet powalczyć w końcu miał w sobie ten instynkt mordu, który odziedziczył po swym ojcu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej