Tereny Valfden > Dział Wypraw
Nie ma takiego dobra, które powraca złem!
Kinraya:
Kinraya objęła oburącz flakonik z miksturą leczenia, spod jej dłoni rozbłysnęło niebiańskie światło. Anielica opuściła dłonie wlewając zawartość buteleczki do ust Gorna. Całun podtrzymywał funkcje życiowe paladyna trzymając go na granicy świata umarłych, pobłogosławiona mikstura zadziała kojąco na odniesione przez nieszczęśnika rany.
- Nikt z nas nie wygląda dzisiaj najlepiej Funerisie. Nie jest aniołem, mikstura zadziała na niego w nieznacznym stopniu, jednak to zawsze coś więcej niż tylko zwykły eliksir leczenia. Potrzebujemy witality, by z tego wyszedł. Całun na razie utrzyma go przy życiu, ale nie mamy wiele czasu. Nirsal uciekł z berłem. Musimy za nim podażyć!
Funeris Venatio:
- Nie wiem gdzie znajdziemy najbliższego witalitę. Bardzo możliwe, że dopiero w stolicy - Funeris wyraził swoje zaniepokojenie. Naprawdę przejmował się losem towarzysza, chciał dla niego jak najlepiej, ale nie bardzo wiedział jak zabrać się za pomoc. Zapytał się członków Rigor Mortis, czy jeden z nich nie mógłby towarzyszyć Gornowi podczas tej przeprawy, gdyż oni, Bractwo ÂŚwitu, muszą ruszać dalej. Obowiązek ten sam, jednak jakkolwiek brutalnie by to nie brzmiało, to zakonnicy mieli większe szanse w starciu z demonami. Zapytał się też, czy nie wiedzą, gdzie najbliżej witalita się znajduje. Istniała szansa, że mają jakieś informacje o położeniu kogoś o takiej magicznej specjalności.
Wstał na równe nogi i zaczął zbierać swój ekwipunek. Sztylet wyciągnął ze spalonego już ciała, przymierzał się do założenia pełnej zbroi. Ból dokuczał mu przy oddychaniu i poruszaniu.
- Kinrayo, wiemy, że twoje moce są potężne, więc ośmielę się spytać: mogłabyś spróbować, chociażby nieznacznie, pomóc i mi? Miecz otchłani to straszna broń, jak niestety i ty się przekonałaś. Ja nie posiadam jednak tak niesamowitego ciała, które regeneruje się w takim stopniu.
Kinraya:
Anielica powtórzyła sztuczkę z pobłogosławieniem mikstury leczenia.
- Wypij to, nie wyleczy to Twoich ran ale powinno zatrzymać krwawienie.
Funeris Venatio:
- Dziękuję. - Poeta odebrał od anielicy wywar i wypił go do dna, duszkiem. Czuł, jak materiał, który obwiązał na około swojego boku przestaje nagle nasiąkać krwią. Rana w środku nie zasklepiła się całkowicie, nadal dokuczała, ale przynajmniej życiodajny i życionośny płyn już nie wyciekał na światło dzienne... Chociaż mało z dziennym miało wspólnego.
Funeris pozbierał resztę swojego ekwipunku, odział się w niego i ponowił pytanie do Rigor Mortis.
Isentor:
Corelius spojrzał na Funerisa.
- Tak?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej