Tereny Valfden > Dział Wypraw
Nie ma takiego dobra, które powraca złem!
Isentor:
Funeris rozpłatał obuchem łeb nefrytowej diablicy, obraz porównywalny do rozdeptania butem przegniłego pomidora. Ciało diablicy osunęło się bezwładnie na posadzkę. Zdezorientowany behemot zatrzymał się rozglądając w poszukiwaniu celu.
//Pozostałe akcje są nadal przeprowadzane.
Funeris Venatio:
// Panowie, może coś napiszecie? I tak już długo się z nimi użeramy. :)
Lucas Paladin:
Lucas po raz kolejny zmuszony był spierdalać. Kolejna kula ognia zmierzała w jego kierunku, aby spopielić biednego rycerza. Wszędzie gdzie nie spojrzeć miał styczność z ogniem. Blizna na szyi również pochodziła od niemiłego spotkania z tym żywiołem. Nie czekając ani chwili, Paladin nachylił się, aby uniknąć śmiercionośnego pocisku, a nawet położył się na ziemię, widział bowiem, że kula nie leci w jego nogi.
//Potem dokończę.
Patty:
Widząc nadciągające zagrożenie w postaci pikującego białego demona przemieściłam się, podejmując chyba jedyną, rozsądną decyzję. Chcą przy tym wykorzystać chwilę, pojawiłam się kilka metrów za plecami behemota, który był najwyraźniej zdezorientowany ucieczką i zaczęłam się obracać, jednocześnie gromadząc energię pochodzącą z łaski Zartata. Gdy atak był już gotowy, uwolniłam całą nagromadzoną moc i runęłam w stronę behemota, wirując niczym tornado.
//mam kiścień w dłoni, w razie czego.
Isentor:
Patty pogruchotała nogi behemota, bestia runęła podpierając się na kolanie. Przykucający na jednej nodze behemot okazał się łatwym celem dla panów z Rigor Mortis, którzy w końcu postanowili włączyć się do prawdziwej walki. Corelius wskoczył na plecy demona zatapiając w nich swoje ostrze. Alon wbił swój topór w prawą nogę behemota na wysokości piszczela. Lykiel wypuszczał strzałę za strzałą kiereszując tors bestii. Biały demon ponownie wzniósł się w powietrze szybując w stronę swego towarzysza z otchłani. Kinraya miotała się po pomieszczeniu wymieniając serie błyskawicznych kombinacji mieczem z Urzjel. Anielic niemal nie można było zauważyć gołym okiem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej