Tereny Valfden > Dział Wypraw

Nie ma takiego dobra, które powraca złem!

<< < (70/96) > >>

Gorn Valfranden:
Gorn który stracił przytomność, Rozmyślał.- Czy to już koniec?. Co będzie dalej?.

Lucas Paladin:
Czuł to. Czuł pod swoimi stopami to ciepło, wytwarzane przez magię diablicy. Sekundy dzieliły go od powtórzenia losu Gorna, który w obecnym momencie wciąż leżał nieprzytomny w płomieniach. Cholerne demony! zaklął w myślach. Teraz już wiedział czemu służył Zartatowi. Miał nieść pokój i bezpieczeństwo, błogosławieństwo i dobro. Demony zaś niosły wojnę i zniszczenie, przekleństwo i zło. A jego zadaniem, jego rycerską powinnością było dotrzymać tego, co wypowiadał gdy król kładł miecz na jego ramieniu. Odważnie bronić ludu Valfden, przed takim plugastwem również. Uskoczył więc w prawą stronę na odległość dwóch metrów i błyskawicznie wykonał przewrót w bok, aby uniknąć zetknięcia z lawą. Wstał z buzdyganem, gotowy do walki i rozjerzał się uważnie po sali, starając się przyjrzeć rozmiesczeniu demonów, tak, żeby rycerze mogli dalej podjąć taktyczne kroki.

//Szefie, prosimy o odległości i rozmieszczenie naszych adwersarzy.

Funeris Venatio:
//Ale takie dokładne: Ile metrów od siebie, a ile metrów od nas. Możesz nawet mapkę w paincie jebnąć, jeżeli ma to nam pomóc. :)

Isentor:
//Zamiast prosić o odległości czytajcie moje posty. Jeśli broń odleciała na 8 metrów od przeciwnika i Fun się do niej przeteleprotwał to takim zaskoczeniem jest, że paladyn znajduje się 8 metrów od bestii? Jeśli wcześniej znajdowaliście się X metrów od wroga, zaś po przeturlaniu się Y metrów otrzymacie odległość, którą sami potraficie sobie wyliczyć.

Balsam ochronny zadziałał i Patty nie stała się krzywda. Biały demon postanowił runąć na kobietę niespodziewanie pikując. Behemot zaparł się nogami rozpoczynając szarżę na Funerisa. Nefrytowa diablica posłała kulę ognia w Funerisa, Lucasa i Patty.

Funeris Venatio:
Wkurwia mnie ta baba, zdążył tylko pomyśleć, gdy następna świecąca kula ognia leciała w jego kierunku. Do tego behemot rozpoczynał swoją diabelską szarżę, która miała w zamyśle zetrzeć go z powierzchni ziemi, nachylając swoje ciało i wystawiając przed siebie swoje rogi. Niewiele czekając, znając powagę sytuacji i czując lekkie zdeprymowanie z powodu witalności demona, Funeris znowu się przemieścił. Chwilę przed skokiem, jak to sobie w myślach właśnie nazwał, wykonał taki ruch, jakby chciał uderzyć stojącą przed nim postać. Srebrna kula naprężyła łańcuch, na którym była przymocowana i świsnęła przez powietrze. W chwili, gdy broń Poety powinna napotkać jakieś ciało stałe, paladyn teleportował się. Wszystkie jego komórki ciała zniknęły z tej przestrzeni i pojawiły się dalej, w zasięgu jego wzroku. Każdy element skomplikowanej układanki materializował się kawałek dalej, płyty jego pancerza na powrót dawały ochronę, jego skóra opinała mięśnie, a serce pompowało krew do całego ciała. Lecący kiścień sięgał właśnie celu, który pojawił się przed człowiekiem. Tym celem okazała się nefrytowa diablica. Poeta postanowił zaatakować z zaskoczenia. Pamiętał, jak opracowywał tę taktykę w auli przy sali treningowej Bractwa ÂŚwitu. Jeżeli nikt nie może pokonać swojego przeciwnika, może warto go zmienić? To było mniej więcej to, co opracował wspólnie z Niclasem i innymi. Nie pamiętał dokładnie kto wtedy uczestniczył z nimi podczas tych ćwiczeń. Czyżby nie Patricia właśnie? Jeżeli tak, może by się okazało, że i ona wpadnie właśnie na ten sam pomysł i wezmą wredną sukę w dwa ognie. Z pomocą Zartata wszystko mogło się udać.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej