Tereny Valfden > Dział Wypraw
Nie ma takiego dobra, które powraca złem!
Kinraya:
Anielica odstawiła na podłogę nieco zaniepokojonego jej wybuchem gniewu Coreliusa. Spojrzała raz jeszcze na inskrypcje na wrotach. Złość powoli ustępowała miejsca klasycznemu dla Kinrayi spokojowi.
- To runy Markunnra. Głęboko pod ziemią w dracońskich ruinach znajdują się wrota oznaczone runami Markunnra. Stoimy przed najstarszym grobowcem jaki przyszło wam zobaczyć w swych krótkich i śmiertelnych żywotach. Tutaj bowiem spoczywają szczątki jednego z boskich demonów. Zaś co do łez, jeśli wpadły w łapy demonów - jesteśmy zgubieni. Musimy czym prędzej dostać się do wnętrza tego grobowca!
Patty:
Nawet nie zdążyłam się odezwać, gdy anielica rzuciła się na Coreliusa. Ten wybuch był dla niej raczej niespotykany, dotąd Kinarya była niespotykanie wręcz opanowana i flegmatyczna.
- Ruszajmy zatem - stwierdziłam jedynie, podsumowując słowa aniołka.
Isentor:
- Wrota wyglądają na masywne. Spróbujmy je pchnąć wszyscy razem.
Lucas Paladin:
Lucas popatrzył na Funerisa i chyba przyszło im do głowy to samo. Dobrze zbudowani i silni mężczyźni, tacy jak oni musieli wyjść na przeciw i wykorzystać swoją siłę. Rycerz ponownie zaparł się na nogach i ustawiając ręce w równolegle do siebie, a prostopadle do drzwi zacząć napierać całą swoją energią na wrota do grobowca.
Funeris Venatio:
- Jak ja, kurwa, nienawidzę takich sytuacji, zdążył tylko pomyśleć Poeta, gdy z całych sił napierał na potężne wrota. Zaparł się mocno, napiął muskuły, ułożył ciał w odpowiedniej pozycji. Jego kręgosłup powinien znajdować się możliwie w prostej linii, by obciążenia rozkładały się po całej powierzchni pleców. Zaczęli pchać równo, z całych sił, dysząc ciężko i ociężale.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej