Tereny Valfden > Dział Wypraw

Nie ma takiego dobra, które powraca złem!

<< < (40/96) > >>

Lucas Paladin:
- Siadajcie, ogrzejcie się przy ogniu, skosztujcie strawy. Musicie nabrać sił. Słuchamy was zatem. - Lucas polecił wojownikom rozsiąść się w kole, przy czym sam rozpalił ogień ugaszony przez Funerisa i przyniósł zapasy zabrane na wyprawę i rozdał przybyszom. Uważnie skupił się na tym, co zamierzał powiedzieć Corelius. Ciekaw był niesłychanie tego, jak działają Rigor Mortis.

//Schodzisz na dół, wiesz kim są wojownicy, którzy przyszli, wiesz, że Cię przedstawiono, no kurwa..

Gorn Valfranden:
Gorn usiadł przy ognisku i czekał na to co opowiedzą przybysze.


// Trochę mijasz się z prawdą. Zapytałem cz są Rigor Mortis, nie wiedziałem, napisałem tak, za pewne jesteście Rigor mortis. to było pytanie. Na dół to było pewne że zejdę, bo nie jestem asasynem który złazi po ścianach[chociaż w krukach chyba taki będę] nie powiedziałem również że wiem że mnie przedstawiliście, napisałem Nazywam się Gorn Valfranden, ale pewnie już mnie przedstawiono. A nie np: mnie już znacie, bo mnie przedstawili.

Funeris Venatio:
//Moruś dobrze gada. Kharim mnie tak wkurwiał. Czytał mi w myślach i opowiadał na niezadane pytania. Krasnolud chędożony... Tak samo teraz ty - wbijasz, wszystko niby wiesz, zakładasz to, co się wydarzyło. A idź pan w chuj z takim życiem.

Funeris chwilę wcześniej wyprowadził konie na dziedziniec, gdzie im było wygodnie. Pogłaskał po łbach i pochwalił za to, że nie zarżały, gdy poczuły przybyszów. Może po prostu czuły, że to jest ich miejsce, że ten zapach tutaj się utrzymuje i uznały to za coś naturalnego. Idąc na górę po wąskich schodkach dziękował w duchu Zartatowi. Nie dość, że przybysze nie zabili go w pierwszym momencie, a przecież mogli to zrobić bez wahania, to jeszcze okazali się przyjaciółmi i prawdopodobnymi przyszłymi towarzyszami. Jest w końcu szansa, że pomogą Bractwu. Albo że to Bractwo pomoże im, tego jeszcze nie wiadomo. Zartat jednak czuwał nad nimi, nad swoimi pokornymi sługami.
Ognisko szybko zostało na nowo rozpalone, więc na powrót siedzieli przy pełgającym i trzaskającym ogniu. Chwila wytchnienia przed nadciągającą burzą.

Lucas Paladin:
//Nie było znaku zapytania przy Twoim "pytaniu" to raz. Dwa, nawet się im Twoja postać uważnie nie przyjrzała, nie zauważyła pierścieni, niczego charakterystycznego, a od razu stwierdzasz, że to są Rigor Mortis, a trzy to równie dobrze mogliśmy Cię nie przedstawić, bo nie było Cię z nami wcześniej. Wszystko dedukujesz na podstawie poprzednich naszych postów. Jak dla mnie to trochę dziwne, no ale cóż. Od tego jest MG, a nie ja. Po prostu uważam, że coś takiego mega psuje klimat gry.

Patty:
Najwidoczniej ja nie musiałam przechodzić próby soli, której został poddany Funeris. Może byli ufni lub po prostu nie wyglądałam jak opętana przez demona. Nie byłam pewna, która opcja była lepsza, więc po prostu to zostawiłam, pewnie nigdy się już nie dowiem. Podążyłam zatem za grupą i zasiadłam ze wszystkimi przy ogniu, ogrzewając się w jego cieple. Zima już się zaczęła, zimne mury dawały całkiem nieźle uświadamiały człowieka o temperaturze panującej na zewnątrz. Chuchnęłam w dłonie i spojrzałam na nowoprzybyłego człowieka, który najwyraźniej dowodził grupką i czekałam na dalszą część historyjki.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej