Tereny Valfden > Dział Wypraw
Nie ma takiego dobra, które powraca złem!
Gorn Valfranden:
Gorn wiedział że nie uda mu się trafić tych na dole. Dlatego schował kuszę, wyjął swój Gwyhyr, i zaczął schodzić schodami wieży na sam dół.
Isentor:
Mężczyźni przybrali postawy bojowe, zaś jeden z nich wystąpił naprzód.
- Rigor Mortis?! Udowodnij żeś druh! - woj rzucił pod stopy Funerisa mieszek wypełniony solą. - Wysyp sól na gołą dłoń, wtedy udowodnisz mi czyś wróg czy przyjaciel.
Funeris Venatio:
Funeris spokojnie schował trzymany ciągle miecz do pochwy. Czarna ruda zgrzytnęła podczas przesuwania się, dotarła w końcu na sam koniec, chowając się całkowicie. Tarczę zdjął z ramienia, odłożył obok, na bruk. Ciche echo poniosło się po wieży. Wyuczonym, powtarzanym wielokrotnie ruchem, Poeta zaczął zdejmować okutą w srebro rękawicę. Gdy jego prawej dłoni nie chronił już metal, mężczyzna schylił się po woreczek z solą. Odsupłał go z wolna i sięgnął do środka, chwytając garść soli. Wyciągnął rękę naprzód, pokazując trójce mężczyzn, że ta nie robi mu żadnej krzywdy.
- Zostałem przywitany solą. Chleb też macie?
Isentor:
- Chleb nie, ale wódkę owszem. Witaj przyjacielu! Teraz widzę, ześ druh nie demon. Co Cię tutaj sprowadza?
Patty:
Gdy Funeris nie został pożarty żywcem przez obcych, doszłam do wniosku, że to jednak przyjaciele, nie wrogowie, toteż postanowiłam się ujawnić. Wsunęłam dobytą uprzednio szablę do pochwy i wyszłam koło brata zakonnego, stając przed przybyłymi.
- Też mam przejść próbę soli? - spytałam, uśmiechając się delikatnie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej