Tereny Valfden > Dział Wypraw

Nie ma takiego dobra, które powraca złem!

<< < (27/96) > >>

Lucas Paladin:
Lucas rozsiadł się na koniu, poprawił broń i włócznię zarzucił na plecy. Tym razem lakoniczność Kinrayi zrobiła na rycerzu wrażenie. Teraz należało działać, a nie gadać. Trzeba było mieć się na baczności, bo można było trafić na poważniejszych przeciwników. Był gotów na wszystko, musiał być.

Kinraya:
Kinraya również dosiadła swego wierzchowca, spojrzała ostatni raz na pobojowisko demonów i ruszyła energicznie z kopyta zostawiając Sowie Sady za sobą. Podróż końmi zajęła wam ponad godzinę, zaczynało się ściemniać, temperatura spadała coraz bardziej. W oddali było widać białe szczyty gór pokryte śniegiem.
- Wkrótce się ściemni, powinniśmy poszukać dogodnego miejsca na rozbicie obozu. Nie macie szans w walce z demonami po ciemku w silnym mrozie.



//Statystyki.
Nazwa broni: włócznia chciwca
Rodzaj: włócznia
Typ: oburęczny
Ostrość: 23
Wytrzymałość: 30
Opis: Wykuta z 0,19kg stali Valfdeńskiej oraz 0,9kg drewna o zasięgu 1,9 metra, zniszczona.

Gorn Valfranden:
Gorn zaczął rozglądać się za jakimś bezpiecznym schronieniem, jaskini, czy czegoś podobnego.

Patty:
- Nawet walka z człowiekiem jest wymagająca w ciemnościach, nie wspominając już o demonach - zgodziłam się z anielicą i zaczęłam się uważniej rozglądać, patrząc po okolicy w poszukiwaniu polanki lub innego, bezpieczniejszego miejsca. Nie uśmiechało mi się walczyć z kimkolwiek w nocy, zwłaszcza na mrozie. To byłaby głupia, pozbawiona sensu śmierć.

Kinraya:
- Ułatwię nam poszukiwanie schronienia - rzekła anielica i wzbiła się w powietrze. Po kilku okrążeniach wysoko na niebie wylądowała w pobliżu swojego ogiera.
- Ciii, spokojnie - pogłaskała wierzchowca po karku. - Kilka kilometrów stąd u szczytu Smoczych Gór zauważyłam jakieś zabudowania. Wyglądają mi na stare, górskie warownie, ich mury powinny zapewnić nam godne schronienie na noc. W drogę!

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej