Tereny Valfden > Dział Wypraw

Obić mordy

<< < (13/14) > >>

TheMo:
-Cóż, pomysł miałem dobry, ale nie wiem jak go wykonać. No trudno, po prostu im wpierdolimy.
Kryjąc się w cieniach i biegając między magazynami dotarli do tego wspomnianego. Było w nim widać małe światełko, co znaczyło, że ktoś tam aktualnie przebywa.
-Jakiś plan, czy wjeżdżamy z buta i siekamy?

Gordian Morii:
- Plan jest taki, wbijamy i robimy porządek. - odparł a potem kiwnął na towarzysza i obaj szybkimi susami przebiegli dzielącą ich odległość i ustawili sie po jednej i drugiej stronie drzwi.
Gordian wyciągnął pistolet, a właściwie obydwie bronie i bez słowa kiwnął głową. Podkuty but w połączeniu z lichymi drzwiami skutkuje niczym innym jak wybiciem zawiasów i wpadnięciem drzwi do środka.
Korzystając z zamieszania wpadł do środka i widząc dwóch uzbrojonych mężczyzn wypalił w ich piersi z obydwu pistoletów na raz. Siła uderzenia pchnęła ich w tył. Wpadli w drewniane skrzynie, które rozbiły się pod ich ciężarem wysypując z wnętrza jakieś dziwne muszelki.

- O kurwa! Bronić towaru!
3x ochroniarz

TheMo:
Themo szybko dobył miecza, a w druga rękę wziął sztylet. Szybko ocenił sytuację. Jego bronie nie przebiją się przez ten gruby pancerz. Dobiegł szybko do jednego z nich, który ładował kuszę. Wbił mu miecz w udo, trafiając przy okazji w tętnicę. Ten zawył. Themo korzystając z okazji wbił mu silnie sztylet w oko, co zakończyło się zgonem delikwenta. Szybko się wycofał by uniknąć poharatania przez przeciwników. Mimo wszystko byli lepiej wyszkoleni od niego. Jeden pobiegł za nim i próbował zaatakować od góry. Themo cudem zasłonił się sztyletem i sparował atak. Dopomógł sobie mieczem. I tak siłowali się. jego koleżka już zmierzał zakończyć ten pokaz.
Mam nadzieję, że Gordian coś zrobi.

2x ochroniarz

Gordian Morii:
Gordian tymczasem dobył już szabli i nie patrząc na nic zaatakował starając się odgrodzić towarzysza od ostatniego z ochroniarzy. Pierwszy cios przyjął na pióro, lecz już drugi odbił dając sobie czas na wyjście z kontrą. Mężczyzna zatoczył się lekko tracąc swoisty rytm zadawanych uderzeń, szybko jednak opanował się i sam zablokował cios Gordiana, który mknął prosto na jego nieosłonięty niczym czerep.
Kapitan odepchnął od siebie draba i sprawnym ruchem wyrwał zza cholewki sztylet. Teraz miał przewagę i postanowił ją wykorzystać. Rzucił krótszą z broni zmuszając przeciwnika do uskoku z toru jej lotu, a jednocześnie atakując szablą przypieczętował z góry wygrany pojedynek. Odskakując w bok, ochroniarz trafił na te dziwne muszelki, które przed chwilą rozsypał jego towarzysz. Poślizgnął się na nich, a starając się złapać równowagę nadział się na pędzący w jego stronę sztych szabli.
- Dasz sobie radę? - zawołał do towarzysza samemu przeskakując skrzynie by dobrać się do skóry dwóm przemytnikom, którzy pośpiesznie ratowali towar ładując go na łódkę.

TheMo:
-Ja bym sobie nie dał?
Obaj cały czas siłowali się swoimi broniami. Themo postanowił wykorzystać słaby punkt tej mocnej kolczugi. Mianowicie to, że nie zasłania całego ciała. Wymierzył przeciwnikowi cios kolanem w krocze, o mało samemu nie tracąc równowagi. Wtedy już łatwo odepchnął jego miecz od swojego ciała. Szybkim ruchem wykonał zamach ręką i ugodził ochroniarza w jego podbródek. Własne ostrze wbił mu w niechronione udo, przebijając tętnicę. Wyjął bronie a ciało osunęło się na ziemię. ÂŻycie uchodziło z niego tak szybko, jak krew.
-Idioci, zakładają wyjebane napierśniki, chronią szyję a zapominają o pozostałych organach i tętnicach.
Zręcznie przeskakując przez muszelki, z zakrwawionym orężem zbliżał się do Gordiana.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej