Tereny Valfden > Dział Wypraw
Niebezpieczne góry
Canis:
//Elrondzie, już drugi raz w twoich łapach pojawił się kostur przez parę postów stale był, teraz bez pojawienia się w żadnym poście informacji o odłożeniu, nagle go nie było? Albo zdecydujesz się i zaczniesz porządnie opisywać co i kiedy nosisz, albo będziemy się przyjemnie droczyć dalej, aż dojdzie do poważniejszych i cięższych sytuacji, gdzie pojawią się już konsekwencje.
//Nadal nic się nie wydarzyło.
1/5 Rotish (jeden pozostał żywy, doznał ponownego oślepienia, na kolejny post z walką...)
Elrond Ñoldor:
Elrond pierwsze co zrobił to poinstruował Rakbara by podszedł bliżej do ostatniego przeciwnika. Gdy był oddalony od niego o 5 metrów, chował kostur, który miał schowany od dobrych dwóch godzin, czyli ostatniej walki, którą odbyli z Wampirami.
Skoncentrował się i wyskandował zaklęcie.
- Aresh! - dłonią szarpnął ku górze, z ziemi wystrzeliły kamienne kolce na które nadział się ostatni rotish. Był martwy, a walka była skończona. Następnie wyciągnął przed siebie dłoń i wypowiedział kolejne słowa inkantacji.
- Elisash - energia magiczna wystrzeliła z jego dłoni i zawisła metr od niego. Zapłonęła następnie mlecznobiałym światłem. Dwie kule krążyły dzięki mortokinezie nad jego głową dokładnie oświetlając teren wokół. Miał nadzieję, że nic nie podejdzie.
0/5 Rotish
Rakbar Nasard:
- Nic dziwnego, że siedziba Mrocznego Paktu owiana jest tajemnicą położenia. Brakuje ludzi kompetentnych, którzy zdołaliby przetrzeć się w te rejony i choćby z daleka ujrzeć wieżę. Chodźmy dalej. Dżungla żyje swoim życiem, a naszym celem nie jest jego eksterminacja. Im szybciej ja opuścimy, tym szybciej dotrzemy do celu. - powiedział, ponaglając Drzewca.
Canis:
W milczeniu przebyliście resztę drogi przez dżunglę. Gdy dżungla zaczęła przeradzać się w zwykły las, mogliście przez korony dojrzeć niebo, zauważyliście, że nadszedł wschód słońca. pierw ogarnęła was szarówka dnia, następnie wyszło słoneczko, dając delikatną przyjemność z przeprawy przez las.
- Zgłodniałem, a wy? - Zapytał już rozbudzony jaszczur.
Rakbar Nasard:
- Nieco. Daleko tam jeszcze? Możemy zrobić postój i na coś zapolować. Bagna się skończyły, zatem miejsce się znajdzie. - powiedział w stronę kompanów, licząc, że zaakceptują jego plan. Przebyli długą drogę i wypadałoby odpocząć nieco.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej