Tereny Valfden > Dział Wypraw

Jak konkwistadorzy...

<< < (12/38) > >>

Rakbar Nasard:
Rakbar skumulował energię w prawej dłoni, po czym wypowiedział inkantacje:
- Anash!
Wkrótce energia magiczna zmieniła się w granat magmy, który został skierowany za pomocą psioniki w stronę najbliższych dwóch szkieletów. Obszar na którym pocisk wybuch objął 2 szkielety oraz 2 zombie. Siła ekspozji rozerwana szkielety na kostki i kosteczki, rozsypując je wokoło. Definitywną śmierć zakończyło oczywiście rozłupanie czaszki na setki drobnych kawałeczków, które chwilę potem uległy spaleniu, pod wpływem ogromnej temperatury. Dwójka zombie stojąca około 2 metry od wybuchu również została uszkodzona. Pierszy zombie został odrzucony do tyłu, przewracając swoich konfratrów. Doznał jedynie rozerwania obu nóg i części torsu. Nie pozbawiło go to życia. Drugi zaś zombie uległ całkowitemu rozczłonkowaniu. Nogi i ręce stopiły się, zmieniając pierwotną formę. Głowa oraz życiodajny mózg zostały definitywnie zniszczone, nie zostało z nich bowiem nic.


19x Zombie (w tym jeden bez nóg i jeden ręki)
18x Szkielet

Gordian Morii:
//: Zapomniałem dopisać broni szkieletom, już poprawione :)

//: Rakbar, dwa szkielety ruszyły w Twoją stronę szybko przebierając nogami. Dobiegły w kilka sekund próbując zaatakować Cię z prawej i lewej stronie. Stoisz między nimi.
//: Aragorn, TheMo, Progan
Chwilowo jesteście bezpieczni, kryjąc się za plecami wojowników.

Wyciągnął obydwa pistolety na raz i ruszył w kierunku nadciągającej hordy nieumarłych. Zombie poruszające się dość niezdarnie były dla tak wyuczonego strzelca niezwykle miłym celem. Podnosząc obydwie bronie wycelował w łby dwóch umarlaków i pociągnął za spusty. Wystrzał narobił tyle huku, że większość ptactwa i zwierząt które odpoczywały na pobliskich gałęziach zerwała się do ucieczki, zaś te które zostały były po prostu głuche, bądź całkowicie pewne swojej niedotykalności.
ÂŻelazne kule przeszły przez nadgniłe i skruszałe tkanki żywych trupów jak przez masło. A bliskość oddanego strzału spowodowała, że ich łby praktycznie rozprysły się chlapiąc sąsiednie monstra mieszaniną krwi, śluzu i cholera wie co jeszcze.
Wsuwając pistolety w olstra porwał za szablę i w tej samej chwili sparował cios, zadany przez jednego ze szkieletów. Jeden z wojowników plemiennych czekał tylko na ten moment i celnym ciosem włóczni rozbił łeb umarlaka. Pozostali uderzyli moment później posyłając ponownie do piachu kolejną piątkę ożywieńców.
 
15x zombie
15x szkielet

Rakbar Nasard:
Rakbar skumulował energię magiczną i naparł nią w kark najbliższego szkieleta. Złamał się on po chwili pod naporem siły i ze względu na to, że kości były jednym budulcem ciała szkieleta, to głowa odpadła od kręgosłupa, dokonując natychmiastowej śmierci nieumarłego. W porę wyjął bułat, gdy drugi szkielet wykonał cios od góry. Sparował atak i wykonał błyskawiczną kontre, odcinając lewą rękę szkieleta - niestety nie tą, w której przeciwnik trzymał broń. Szkielet wykonał kolejny atak, niezbyt silny i celny, dlatego Rakbar, biegły w posługiwaniu się bułatem, wykonał błyskawiczny cios od boku, na wysokości czaszki. Krótkie ostrze bez problemu przecięło kości kończąc żywot szkieletu. Kości uległy rozluźnieniu i wkrótce się rozpadły, formując się w stożkowate kupki, na szczycie których królowała czaszka.
- Hej, Gordianie. Chcesz złapać po jednym z tych Złych Mzimu?


15x zombie
13x szkielet

Gordian Morii:
//: Następnym razem pisz, że używasz psioniki. Bo kumulowanie energii magicznej to nie jest wystarczający opis. Musiałem dopiero sprawdzić kartę, żeby domyślić się o co Ci chodzi i czego używasz.

Liczba nieumarłych powoli topniała, lecz na miejsce każdego poległego docierało dwóch następnych, tak że bardzo ciężko było złapać choć chwilę oddechu.
- Niee, na cholerę nam te umrzyki. - odparł nacierając na kolejnego zombie, który zamachnął się by uderzyć Gordiana. Ten zwinnie uchylił się przed ciosem i wyrywając sztylet zza cholewy buta błyskawicznie powstał mając przeciwnika tuż za sobą i wbił krótkie ostrze prosto w jego łeb. Potylica nie miała szans z czarną rudą, która weszła w mózg z cichym mlaśnięciem i trzaskiem pękających kości czaszki. Ciągnąc w górę Morii ostatecznie zniszczył kolejnego umarlaka, który zesztywniał i upadł.
- Cofnąć się! Jest ich za dużo. - ryknął parując ciosy dwóch szkieletów. Jeden z wojowników plemiennych padł pod ciosami nieumarłych, zaś drugi ugryziony w nogę słaniając się wycofał się za towarzyszy.
- Za mur! Do wioski! - krzyknął wódz rozbijając czaszkę kolejnemu szkieletowi. Wojownicy zaatakowali jeszcze raz posyłając do piachu kolejnych nieumarłych, podczas gdy kilku młodych wciągnęło za palisadę martwego wojownika.
Gdy wszyscy znaleźli się już na terenie wioski brama z łoskotem upadła niszcząc przy okazji jeszcze jednego kościotrupa.
Nieumarli podrapali jeszcze bale próbując przedrzeć się do środka, lecz po chwili zrezygnowali i wrócili z powrotem do lasu. Tak niespodziewanie, jak się pojawili.

Rakbar Nasard:
- Skąd się te nieumarłe istoty biorą? Dobre Mzimu, dlaczego nie uderzycie w ich źródło? - zapytał wodza. - Tak się nie da żyć. Teraz już wiem, po co wam tak wielka palisada!

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej