Tereny Valfden > Dział Wypraw
Mirty - obudzenie Fausta
Hagmar:
Spojrzał i nie zobaczył skrzydeł.
Progan:
Tak, to było dziwne. Progan szybko odwrócił wzrok, spojrzał w koński zad. Tak. Koński zad miał ogon tam gdzie mieć powinien. Aragorn nie miał skrzydeł. To też był fakt. Spojrzał więc trochę wyżej, ponad końskie łby. Długo nie wytrzymał. Wybuchł
- Aragornie, wybacz moje pytanie, ale czy czarni draconi nie miewają skrzydeł?
Hagmar:
- Mają, ale nieuwaga i kula ognia wrogiego maga mi urwała jedno. Drugie straciłem w walce z demonem, paskuda wypruła mi też flaki... brrr... do dziś mnie trzęsie jak sobie przypomnę.
Progan:
Proganem wstrząsnęło na samą myśl. Zbladł. Nie powinien pytać się takie rzeczy. Teraz mógł pluć sobie w brodę. Dopiero po chwili dotarło do niego, że Aragorn mówił o demonach.
- Te plugawe istoty powinny zostać zesłane do Otchłani. Oby Zartat nie opuścił nas i dokonał dzieła Innosa... - powiedział i zamyślił się. Jednakże coś go trapiło.
- Tutaj na trakcie, jesteśmy bezpieczni? Mówiłeś kiedyś o jakiś... bobrach? Nie wiem kim są, mógłbyś mi przybliżyć tą historię?
Hagmar:
- Cofnijmy się więc w czasie o jakieś... pięć, sześć lat. Sytuacja na Valfden robiła się dość gęsta. Pojawiały się drobne bunty, bandyci robili się coraz zuchwalsi i ktoś psuł dobrą opinię magom paląc kilka wsi i robiąc inne paskudne rzeczy, skrzaty szczały do mleka a wrzody na dupie sołtysa były winą czarodziejów z Gildii Magów, nieludzi itd. Były pogromy wampirów, elfów, krasnolódów. Na szczęście drobne. Ale i tak paskudne. - dracon sięgnął po małą manierkę i zwilżył usta Domenickową przepalanką po czym podsunął manierkę Proganowi, kontynuował. - Byłem wtedy Baronem Kadev, powołałem "Czarne Smoki". Oddział komandosów złożony z całej gamy istot i ras. Mamy nawet wilkołaczycę w zespole. Sprzątaliśmy długo i wytrwale aż trafiłem na trop havekarów. Powierzyłem to zadanie swojemu przyjacielowi Adamusowi Roydilowi. Ten niestety został pojmany i poddany praniu mózgu, jest taka roślina... grzyb w sumie. Czarcia Pieczara, robi z pamięci łajno ścierwojada. Osoba tym potraktowana uwierzy we wszystko. Na szczęście go uratowano. Poszliśmy się zemścić, tak też poznałem orka Mogula i swoją obecną narzeczoną. Gdy już pojmaliśmy osobę odpowiedzialną za napaść na Adamusa. jej oddział wpadł do miasta. Całą noc... NEGOCJOWALIÂŚMY bardzo intensywnie. I tak dowiedziałem się o Bobrach, wtedy byli zwykłymi przemytnikami. Dracon musiał sobie zrobić przerwę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej